Pabianiccy szczypiorniści po długich przygotowaniach w końcu rozpoczęli zmagania ligowe w sezonie 2019/2020. W pierwszej kolejce podejmowali u siebie spadkowicza z I. ligi – Uniwersytet Radom.

Pabiks Impact Pabianice – Uniwersytet Radom 25:25 (11:13; karne 9:10)

Gospodarze wiedzieli, że inauguracja rozgrywek nie będzie należała do najłatwiejszych. Zdobywanie punktów dla naszej ekipy szybko rozpoczął jednak powracający do klubu po kilku latach przerwy Marcin Trojanowski. Niestety, początkowo dużo kłopotów z rywalami miała nasza obrona. Efektem tego były podyktowane trzy rzuty karne. Jednego z nich zdołał obronić Jakub Biernat, rozpoczynając tym samym swój znakomity występ w całym spotkaniu.

Później Pabiks wypracował sobie dwubramkową przewagę. Nie potrafił jednak wykorzystać szans z kontrataków i nie wypracował sobie większej zaliczki niż ta przy stanie 9:6. Goście wzięli się za to do pracy i na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy na tablicy znów był remis (10:10). Końcówka tej odsłony gry należała do graczy z Radomia, którzy ostatecznie do szatni zeszli przy prowadzeniu 11:13.

Trener Sebastian Rajchert musiał odbyć ze swoimi podopiecznymi męską rozmowę w przerwie, bowiem ci od razu rzucili się do odrabiania strat. Bramkę na 14:14 rzucił nasz bramkarz – Jakub Biernat. Wykorzystał on fakt, że rywale grający w osłabieniu wycofali swojego golkipera z placu gry i po przejęciu piłki przez Pabiks od razu rzucił przez całą długość boiska, wprawiając pabianickich fanów w euforię. Później goście znów nieznacznie nam uciekli, ale ponownie sygnał żeby wziąć się w garść dał Biernat. W sytuacji 2 na 1 dwukrotnie obronił strzały szczypiornistów z Radomia, po czym zachęcał kibiców zgromadzonych na trybunach do jeszcze większego wsparcia.

Nasz bramkarz wpadł w trans, bowiem kilka akcji później ponownie fantastycznie obronił dwa rzuty, w tym jeden w ekwilibrystyczny sposób – szpagatem. Niestety, Pabiks miał problemy z atakowaniem i odrabianiem strat. Biernat dawał z siebie ile mógł i po obronieniu dwóch dobitek nietrafionego rzutu karnego w końcu udany kontratak dał nam remis po 20.

Pabianiczanie zaczęli  być skuteczni w ataku i zdołali wyjść na prowadzenie 24:21. Do końca spotkania zostało 5 minut i wydawało się, że gospodarze mają wszystko pod kontrolą. Niestety, rywale trafili na 25:24, a do tego sędzia spotkania „popisał się” zupełnie niezrozumiałą decyzją, wyrzucając Huberta Stężałe poza plac gry na dwie minuty. Czym nasz zawodnik sobie na to zasłużył? Tego nie wiemy, bowiem wcześniej arbitrzy pozwalali w grze obronnej na dużo więcej.

Niestety, pabianiczanie nie zdołali już zdobyć żadnej bramki, ale udało im się za to obronić ostatni atak przeciwników i na tablicy mieliśmy rezultat 25:25. Oznaczało to, że zwycięzcę meczu inauguracyjnego wyłonić trzeba będzie w rzutach karnych.

W pierwszej serii Jakub Biernat obronił jeden rzut rywali i wydawało się, że wygrana jest na wyciągnięcie ręki. Niestety, swoją próbę zmarnował Marcin Trojanowski i mieliśmy remis. Potrzebna była zatem druga seria i w niej nie pomylił się żaden z rzucających z obu ekip. Dopiero w trzeciej serii rzutów karnych bramkarz gości dobrze wyczuł strzał Bartosza Gościłowicza i to zaważyło o przegranym spotkaniu.

Trener Sebastian Rajchert mówił po meczu, że szkoda mu straconych dwóch punktów, bowiem drużyna z Radomia była w zasięgu pabianiczan. O pierwszą wygraną w tym sezonie Pabiks powalczy zatem w przyszłą sobotę rywalizując na wyjeździe z SMS-em ZPRP Płock.

Pabiks: Pietrzykowski (1), Walocha (2), Witczak, Nowicki, Stawicki, Skowroński (5), Laskowski (1), Biernat (1), Kozak (3), Gościłowicz (1), Bilichowski (1), Stężała (2), Kuśmierczyk (4), Trojanowski (2), Przybylski (2), Sańpruch.

REKLAMA

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o