Pabianiczanin Przemysław Smerek z żoną Magdaleną wybrali się w podróż po Ameryce Południowej. Właśnie zwiedzają trzeci kraj.

Magda i Przemek poznali się w podróży i także na walizkach (choć w ich przypadku plecakach) zaczęli nowy etap swojego życia. Młoda para poznała się w… busie, a dokładnie w Szajbusie. Był to projekt czterech chłopaków z Pabianic, którzy starym Volkswagenem LT wyruszyli w podróż po Bałkanach. Dwa wolne miejsca zajęły dziewczyny z Gdyni – Magda i jej koleżanka Daria. Podróż opisywaliśmy na EPAinfo.  

Wyprawa do Ameryki Południowej rozpoczęła się w połowie października.

– Rok przed ślubem zaczęliśmy myśleć o tym, żeby rzucić pracę na jakiś czas i gdzieś wyjechać. Od razu pomyśleliśmy o Ameryce Południowej, bo od zawsze nam się marzyła – mówi pabianiczanin. – Podróżujemy autostopem, jedynie w Paragwaju z Ciudad del Este do Asunción jechaliśmy autobusem, bo znajomy ksiądz postawił nam bilety. Generalnie cały wyjazd jest niskobudżetowy, śpimy w namiocie albo na couchsurfing’u. Na miesiąc mamy około 1500 złotych. Paragwaj był bardzo tani, w dodatku dużo ludzi nas zapraszało do siebie. Urugwaj i Argentyna są sporo droższe, więc ciężko powiedzieć czy zmieścimy się w budżecie. Sporo kosztują wejściówki do niektórych atrakcji turystycznych.

Podróż autostopem
Małżonkowie nie mają konkretnego planu podróży. Przebieg wyprawy uzgadniają na bieżąco w zależności od tego co ich spotka. – Nawet nie wiem kiedy wracamy – przyznaje Przemek. Święta Bożego Narodzenia spędzają w Montevideo, czyli stolicy Urugwaju. Wcześniej zwiedzili Brazylię i Paragwaj.

– Największe wrażenie zrobiło na nas Rio de Janeiro. Nie ma chyba drugiego takiego miasta z tyloma atrakcjami. Każdy tutaj znajdzie coś dla siebie. Najlepsze punkty widokowe, mnóstwo plaż, chociaż moim zdaniem Copacabana jest trochę przereklamowana – opowiada Przemek.

Młode małżeństwo zwiedziło też tamtejsze favele, czyli biedne dzielnice Rio, gdzie jest bardzo niebezpiecznie, a przewodnicy turystyczni odradzają wycieczki w te rejony miasta.

– Weszliśmy do faveli Vidigal, jednej z niewielu biednych dzielnic, do której odwagę mają wjechać zwiedzający. W dzień jest spokojnie, policja cały czas patroluje, życie płynie normalnie, jak w większości biednych dzielnic Rio. Wieczorem jednak nie chciałbym się tam znaleźć. W Rio trzeba bardziej uważać na plaży, tam często wybiegają z faveli i okradają turystów. Jak się chodzi po mieście to najlepiej tam gdzie jest dużo ludzi, jak nagle robi się pusto to znaczy, że możesz mieć kłopoty. Słyszeliśmy historie od ludzi, którzy byli w ten sposób napadani. Ale ogólnie 99% mieszkańców jest dobrych i bardzo pomocnych. Nigdzie nie spotkaliśmy się z taką otwartością, jak w Brazylii i Paragwaju – relacjonuje Przemek.

Za chwilę młoda para wyruszy w stronę Argentyny. Sylwestra chcą spędzić w Buenos Aires. Swoją podróż relacjonują na stronie „Niebo jest limitem„.

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Wigilia w Urugwaju, czyli egzotyczna podróż poślubna"

1600
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o

ale czy nie lepiej byłoby szczegóły takiej wyprawy zostawić dla siebie?