Strona główna Aktualności Polityka Rozpacz w SLD

Rozpacz w SLD

17

Miało być 10 radnych miejskich, jest tylko jeden. W powiecie wszyscy dotychczasowi radni za burtą. Honoru broni Marek Gryglewski.

Podczas konwencji wyborczej sojuszu, Marek Gryglewski, kandydat na prezydenta Pabianic zapowiadał, że do rady miejskiej wprowadzą 10 radnych. 4 lata temu mieli 4 mandaty. Wyborcy zaufali wtedy Aleksandrze Stasiak, Renacie Uznańskiej-Bartoszek, Rafałowi Boczkiewiczowi oraz Radosławowi Januszkiewiczowi. Uznańska szybko zmieniła barwy polityczne, a Boczkiewicza pochłonęło życie w Warszawie. Przestał się interesować życiem miasta, choć trzeba przyznać, że jak pojawiał się na sesjach zawsze był dobrze przygotowany. O jego absencji i zaangażowaniu może świadczyć dieta jaką pobrał za 2013 rok. Zarobił najmniej z całej rady, czyli 8 580 złotych. Dla porównania jego aktywna koleżanka z klubu SLD, Aleksandra Stasiak wzięła 19 800 złotych.

Do tych wyborów SLD mocno się przygotował. Były pikniki, plakaty ulotki i filmiki promocyjne. Świetną robotę wykonał Marek Gryglewski, który zajął trzecie miejsce w wyborach prezydenckich i został radnym powiatowym. Ale jedynym z SLD.

Nie weszli: Halina Bakus, Bożena Bednarska, Robert Kraska oraz Bogdan Piotrowski. Nie udało się też Radosławowi Januszkiewiczowi, byłemu prezydentowi, który zaskoczył wszystkich i startował do powiatu.

Również w radzie miejskiej będzie tylko jeden radny z SLD, 32-letni Piotr Duraj. Co się stało w szeregach lewicy? Biorąc pod uwagę wyniki ogólnopolskie, SLD i tak do każdej z rad powinna wprowadzić po dwóch kandydatów.

– Mieliśmy bardzo dobrą kampanię co pokazuje wynika Marka Gryglewskiego. Niestety, ludzie zagłosowali na szyld partyjny, a wiadomo, że to PiS jest utożsamiany jako opozycja do Platformy Obywatelskiej – tłumaczy Robert Kraska, szef SLD w powiecie.

– Drugim czynnikiem było szczęście PiS-u w losowanie dotyczącym miejsca na liście. Ich kandydaci mieli „jedynki”. Co do rady powiatowej to zabrakło nam około 70 głosów w okręgu wiejskim, żeby zdobyć mandat. Spotkamy się i omówimy wszystko na spokojnie. Naszą przyszłością na pewno jest Marek Gryglewski.

Oto pełny skład Rady Miejskiej w Pabianicach.

REKLAMA
Poprzedni artykuł8 lat Zbigniewa Dychty
Następny artykułChałaśkiewicz ze złotem w Sochaczewie (WIDEO)
17 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments

Tu nie koniecznie chodzi o jedynki, bo dzięki jedynce to weszła pani Stasiak.(4 lata temu) Kto ją znał? Może jej ojca każdy zna, ale nie ją! Ludzie głosowali albo na Pis, lub PO. Wyjątkiem jest BSR, który jak zawsze średnio wypada, ale oni niczym PSL chętni do współpracy zawsze. Prawda jest taka, że można było worek kartofli wystawić zamiast niektórych kandydatów z Pisu i też by worek kartofli zdobył mandat. Oczywiście PO też to się dotyczy. Rok 2002 nikomu nie znani (oprócz pani Matusiak) kandydaci z Samoobrony wchodzą do RM. Wlazeł, Florczak, Matusiak, Krzesińska. Kto ich znał? Nikt! Wtedy samoobrona… Czytaj więcej »

Mysle,ze spora czesc PiSowcow weszla ze wzgledu na „jedynke” 🙂 mam tylko nadzieje,ze wykorzystaja swoja przewage i „naprawia” miasto. Ale zdecydowanue jedynka pomogla wiekszosci z PiSu 🙂

jedynie system losowania nazwiska w każdym okręgu byłby sprawiedliwy.
w przypadku JOW

ja też jestem antypolityczna i jestm przeciwna partiom i niestety nie wierzę w zmiany przeprowadzone przez PiS

ktoś już wie którzy prezesi spółek miejskich wylecą a którzy zostaną?

Żałosne

żałosne pytanie bo dupa zaczyna się trząść?

Wlaźlak i Kunka mogą spać spokojnie bo zostali radnymi powiatowymi, reszta może się bać

Mackiewicz nawet jak wygra postawi na swoich.
Może wyjątek Habura Jarosław będzie.
Janczak? Trudno powiedzieć.
Skowroński? Stawiam, że się go pozbędzie.
Adamski na pewno zostanie.

Dalej nie mogę uwierzyć że Pan Marek Gryglewski nie dostał się do drugiej tury. Jedyny człowiek z listy baranów na którego warto było głosować. Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda.

Ten „jedyny człowiek” startował za pieniądze partii, która kradła przez prawie 50 lat. Choć nie jestem Pisowcem ani POwcem to nigdy bym sobie nie darował, że mój głos poszedł na SLD.

Zły wynik SLD do Rady Miasta to konsekwencja JOWów i to niekoniecznie ta pozytywna. Wynik wszystkich kandydatów pewnie mógł dać Sojuszowi przynajmniej dwa mandaty więcej. Pewnie mniej dostałby PiS, pewne szanse miał Popis Dychty. RM wyglądałaby zupełnie inaczej, niewątpliwie niezbędna byłaby koalicja. Niestety to nie jest tak, że JOWy promowały wyłącznie lokalnych liderów, autorytety, bądź świetnie prowadzących kampanię. W co najmniej kilku okręgach zwycięscy kandydaci w ogóle nie prowadzili kampanii, a mieli handicap za środowisko polityczne, z którego pochodzili. Na dodatek same JOWy średnio oddają wolę mieszkańców. Tak jak wspominałem RM wybierana proporcjonalnie mogłaby wyglądać zupełnie inaczej i z pewnością… Czytaj więcej »

Ale tylko w JOWach jednostka która wyróżnia się na tle konkurencji ale nie ma zastępu sępów za sobą ma szanse coś osiągnąć. To nie jest wina JOWów że w Pabianicach zanikła aktywność społeczna ewentualnie ograniczyła się do walki z PSM o windy. Tak czy inaczej – wolę proste, jasne, zrozumiałem dla wszystkich JOWy niż proporcjonalne zabawy z 60-80 kandydatami zapychającymi moją skrzynkę na listy durnymi ulotkami na których nie ma nawet informacji o celach czy powodach kandydowania.

Niestety idea nie nadążą za rzeczywistością. Światowa praktyka JOWów pokazuje, że jednostkom trudno się wybić, a scena polityczna betonuje się szybciej niż przy systemie proporcjonalnym. Dzieje się to niezależnie od poziomu aktywności społecznej. I tak np. choć w W.B. poparcie dla Liberalnych-Demokratów wzrasta, to w wyborach parlamentarnych osiągają zazwyczaj słabe wyniki, kompletnie nieadekwatne do realnego poparcia. Ja więc wole proporcjonalne zabawy. Po pierwsze nie jestem skazany na jednego kandydata wystawionego przez partię, którego niekoniecznie darzę sympatią, a po drugie bardziej realne jest, że reprezentantami staną się przedstawiciele ugrupowań niszowych, które w JOWach są skazani na pożarcie.

To powiedz mi jakie niszowe ugrupowanie ma szansę na wejście do sejmu przy obecnej ordynacji proporcjonalnej. Nawet jeśli do walki o posłowanie startuje tak znany kandydat jak Rysio Kalisz czy (swego czasu) Marek Jurek to skazany jest na porażkę bo nie pociągnie swoim nazwiskiem tylu wyborców aby przekroczyć próg wyborczy. A co z RAŚiem na śląsku? Dlaczego ci ludzie nie mogą być reprezentowani chociaż przez jednego posła? Ano dlatego, że Sejm nie jest organem reprezentującym naród a interes partyjny przedkładany ponad obietnice wobec wyborców.

Nie wiem czy to nie będzie przekraczało granic ciszy wyborczej, ale chyba nie w przypadku Pabianic. Proszę spójrz na wyniki ostatnich wyborów do senatu i zobacz ilu „kandydatów” niszowych i niezależnych dostało się do izby wyższej. Porównaj skład klubów senackich do składu klubów poselskich i zobacz jakich klubów brakuje. Na 100 zaledwie kilku, przy czym zdecydowana większość tylko dlatego, że w ich okręgu główne partie nie wystawiły swoich kandydatów. Ile niszowych partii dostaje się do parlamentu brytyjskiego, albo amerykańskiego? A co do RASiu, nawet przy okręgach jednomandatowych nie miałby absolutnie żadnych szans. JOWy nie wyswobodzą nas z interesu partyjnego, bo… Czytaj więcej »

pelikan dobrze gada trzeba mu polać 😛