Strona główna Aktualności Biznes Kolejny market na osiedlu. Trwa ekspansja sieci handlowej

Kolejny market na osiedlu. Trwa ekspansja sieci handlowej

19
Kiedy wydaje się, że więcej marketów w mieście nie potrzeba, pojawia się informacja o budowie kolejnego sklepu wielkopowierzchniowego. 

Swój trzeci market na terenie miasta i szósty w powiecie pabianickim (Dłutów, Bychlew i Lutomiersk) chce budować Dino Polska S.A. Co ciekawe, nowa lokalizacja została wytypowana dokładnie 550 metrów od istniejącego sklepu tej marki przy ul. 20 Stycznia. Nowe Dino ma stanąć na działce przy ul. Ossowskiego 52 pomiędzy zabudowaniami LOK oraz segmentami.

Widok z mapy Google Earth

Spółka na początku czerwca złożyła do Starostwa Powiatowego w Pabianicach wniosek o pozwolenie na budowę.

Przypomnijmy, że w maju tego roku otwarty został sklep Dino przy ul. Partyzanckiej 192.

Firma nie kryje jednak chęci ekspansji i chwali się rozbudową swojej sieci sprzedaży.

Na koniec marca 2021 r. sieć Dino liczyła 1532 markety, o 298 więcej w porównaniu do marca 2020 r. To oznacza wzrost o 24,1% w ujęciu rok do roku. W I kwartale 2021 r. otwartych zostało 59 nowych sklepów. Rosnącej skali działalności Dino Polska towarzyszy poprawa rentowności.

– Nasz dynamiczny rozwój jest odpowiedzią na zmieniające się potrzeby konsumentów, którzy chcą robić codzienne zakupy spożywcze w pobliżu miejsc zamieszkania. Oprócz dogodnie usytuowanych sklepów dajemy im także stały dostęp do świeżych produktów w bardzo atrakcyjnych cenach, które dowozimy do naszych marketów codziennie rano – mówi Izabela Biadała, Członek Zarządu Dino Polska S.A.

REKLAMA
Subskrybuj
Powiadom o
19 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments

Sieci handlowe rozrastają się ponad miarę. Niszczone są w ten sposób sklepiki prywatnej działalności oferujące to czego próżno szukać w sieciówce np pyszny chlebek czy wędlinki. A ktoś przecież lansował hasło o zatrudnieniu się zakładając własną działalność.

Mam takie samo zdanie, przez duże sklep spadają obroty mniejszych przez co np. taka piekarnia bankrutuje bo w pewnym momencie nie jest w stanie konkurować z mrożonym chlebem z marketu (odgrzewanym na miejscu). Warto dodać że lokalna działalność najczęściej korzysta z usług lokalnych firm (opakowania, serwis maszyn, reklama, surowce do produkcji itp) co w konsekwencji powoduje spadek obrotu w wielu gałęziach lokalnej gospodarki. Ja wiem że wolny rynek jest, ale to powinno być dawno temu regulowane prawnie. Jakoś za granicą nie ma takiego wysypu marketów i galerii handlowych.

Niestety to prawda, wykorzenia się lokalną/regionalną gospodarkę. Na krótką metę to korzystne, gorzej z upływem czasu. Za granicą nie mają z tym jednak problemu, gdyż tamtejsi mieszkańcy zdają sobie z tego sprawę, świadomie kupują u swoich sklepikarzy, lokalnych dostawców. Utrzymują ich a producenci dbają o to, by ich nie stracić. U nas za to markety wciskają byle świństwo, ludzie się rzucają jak na przysłowiowego karpia w Lidlu i… Aż szkoda gadać. Niemniej lepsze Dino – polski market z co do zasady polskimi produktami polskich producentów, niż jakiś Lidl.

Wykorzenia się? A gdzie wy wszyscy robicie codzienne i większe, świąteczne zakupy?

W jaki sposób market może zniszczyć sklepik w którym można kupić pyszny chlebek czy wędlinki, skoro w tym markecie się tego nie kupi ? Przecież każdy klient, który ten chlebek i wędlinki kupował, nie kupi ich w markecie, bo próżno ich tam szukać.

Bo kupując chleb i kilka plasterków wędliny zysk z marży jest tak śmieszny, że potrzeba ruchu na poziomie marketu by się utrzymać. Poczytaj jak RPA było budowane przez Holendrów i Brytyjczyków. Dobre warunki do biznesu ALE cała kasa zostaje w kraju. Zminimializowali obieg pieniądza i po mimo obecnych perturbacji stworzyli kraj który de facto w każdym momencie może zamknąć się na świat i dobrze funkcjonować. Niestety żyjemy w czasach pozbawionych zdolności łatwego łączenia faktów z różnych dziedzin, więc tylko dlatego napiszę wprost. Jak zostawisz 10-15zł w sklepie z dobrą wędliną i chlebem to ten sklep nie zarobi na koszty utrzymania.… Czytaj więcej »

No mógłbym jeszcze kupić np. alkohol i warzywa. Ale niestety połówka w sklepie osiedlowym kosztuje UWAGA !!! 17 zł drożej niż w hurtowni GS na Torowej. Piwo UWAGA ! 2,50 zł drożej !!!. Warzywa UWAGA ! Odwrócenie pleśnią do środka, może ktoś nie zauważy i kupi. Dlatego kupiju prywatną wędlinę w dniu dostawy, twaróg, i pieczywo. Za resztę podziękuję. I nie ma tu wytłumaczenia na takie ceny. Sklepikarz strzela sobie sam w kolano. Ceny jak na stacji benzynowej.

To rób zakupy w sklepiku osiedlowym za 500 zł. Skoro można zostawic w markecie 80-150 zł to czemu nie w sklepiku osiedlowym. Namów do tego rodzinę, znajomych i sąsiadów Po drugie; czy to wina marketów, że ludzie lgną tam jak po 500+? To wina ludzi nie marketów. Wytłumaczenie jest proste..bo w markecie taniej i wszystko w jednym miejscu. Niestety, w dzisiejszych czasach jakość sie nie liczy. Tlum moherów będzie bił się w kolejce o majtki z Chin bądź ociekającą chemia i wodą szynke w Biedronce. A nie doceni lokalnych wyrobów małej wędzarni czy piekarni. Po trzecie; niestety ale jedyna metoda… Czytaj więcej »

Last edited 1 rok temu by Stop Idiotom

Gdyby nie było klientów w marketach, nie budowaliby następnych. Więc jeśli komuś będzie się łezka w oku kręciła, że zamyka się kolejny osiedlowy sklepik, niech uderzy się w pierś i powie, jak często robi zakupy w marketach.

Wszyscy narzekają na markety. To po co tam chodzą i kupują? W jaki market się nie wejdzie pełno ludzi. A poza tym w markecie wszyscy są legalnie zatrudnieni i mają pełny socjal co w małych osiedlowych sklepikach można zapomnieć .

Markety na tory 👺

Ojojojojjjj to nie ten tekst 😂

Tak bardzo smutne jest to, w jakim kierunku zmierza(my).

100% klientów podzielone przez kolejny sklep może w końcu dać bryndzę każdemu ze sklepów z osobna. Ja nie wiem kto wpada na takie pomysły w tych firmach. Inny dobrze prosperujący sklep danej firmy będzie utrzymywał jakiś ledwo dychający lokal. To tak jak z żabką, jak jest jedna w okolicy to ma obrót ale jak ten sam właściciel otworzy następną 100m dalej to koszty się dublują a klientów wcale więcej nie musi być.

Ci, którzy tak optują za marketami to typowy przykład nowego pokolenia. Kupić byle gdzie , zjeść byle co i aby tylko ne nachodzić się za dużo za czymś lepszym no bo po co. To, że jemy jakieś marketowe świństwo zamiast
Porządnego ,smacznego jedzenia to nasz własny wybór, niestety. Bardzo dużo sklepów upadło ponieważ markety stosując metodę mydło i powidło w jednym miejscu oraz wykorzystując cenową mentalność społeczeństwa przejęło rynek handlu. Też czasem jestem zmuszony coś kupić w markecie ale artykuły spożywcze do puki bęďę mógł to będę kupował w moim sklepiku na mojej ulicy.

Jedynym sposobem na nie powstawanie nowych marketów jest po prostu nie robienie w nich zakupów. Jeżeli lokalni sprzedawcy przekonają ludzi to markety zaczną znikać. Proste.

Wielu z Was neguje markety jak księża nieślubne dzieci. A tymczasem zastanówmy się ile razy w tym roku byliście i ja też w markecie. Możecie krzyczeć na forum, ze są niepotrzebne tak jak i koncerny. Ile osób znajduje tam pracę? Wiem zaraz ktoś powie o zarobkach jakby w sklepikach ludzie mieli dwa razy wieksze. Dla mnie osobiście a pamiętam, gdy market jakiś tam był tylko w Łodzi było gorzej. Nie wstydzę się tak mówić. Jeżdżę dużo po kraju i widzę jak krówki trawkę jedzą przy drogach. Co dziś jest zdrowe, to już nie wiadomo. Kto co lubi.

Przecież to nie o to chodzi. Markety w ostatnim czasie zarobiły tyle kasy, że teraz szukają kosztów by jak najmniej zapłacić podatków, więc budują tylko po to, żeby kasa nie poszła do Państwa.

Miejsce nadaje się pod zabudowę mieszkaniową. Kolejny sklep i kolejne połacie zieleni zalane betonem. Proponuje żeby urzędnicy pod własnymi domami pozwoli na budowę całej sieci handlowej. Zero komunikacji z lokalnymi mieszkańcami