W ostatniej kolejce rundy jesiennej ksawerowianie podejmowali na własnym obiekcie rywala zza miedzy – GLKS Dłutów. Niżej notowani dłutowianie nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry, w efekcie czego kibice zgromadzeni na trybunach byli świadkami bardzo zaciętego pojedynku.
GKS Ksawerów – GLKS Dłutów 2:1 (2:1)

Pierwszą okazję do wyjścia na prowadzenie wypracowali sobie gospodarze. Dobrą, prostopadłą piłkę za linię obrony otrzymał Daniel Dudziński. Były gracz PTC był bliski minięcia Bukowieckiego, ale golkiper gości zdołał wyjść z pojedynku sam na sam obronną ręką. Cztery minuty później ksawerowianie wykonywali rzut wolny i to właśnie po nim piłka zatrzepotała w siatce po raz pierwszy w tym spotkaniu. Sędzia nie uznał jednak tej bramki, bowiem Jędrzejczyk nie poczekał z dośrodkowaniem na gwizdek arbitra.

Dudziński był bliski otwarcia wyniku już na samym początku meczu

Gospodarze nie mieli jednak ogromnej przewagi. GLKS dzielnie opierał się atakom przeciwników, bardzo często czynił to jednak nieprzepisowo. Sędzia dla uspokojenia gry pokazał kilka żółtych kartek, ale to tylko nieznacznie ostudziło temperament niektórych piłkarzy. W 16. minucie spotkania Artur Jędrzejczyk wpadł z piłką w pole karne. Podczas próby zwodu został kopnięty przez obrońce, ale arbiter zupełnie zignorował ten fakt. Szybko straconą piłkę wyłuskał jednak Rafał Rikszajd. Nie namyślał on się długo i po wygraniu pojedynku z obrońcą GLKS-u zdecydował się na techniczny strzał zza linii pola karnego. Piłka lecąc łukiem wkleiła się tuż obok słupka i bezradnemu Bukowieckiemu pozostało wyciągnąć ją z siatki.

Rikszajd uderzeniem podobnym do tego strzelił pierwszego gola w tym spotkaniu

Cztery minuty później Daniel Dudziński miał okazję do podwyższenia. Znalazł się on w sytuacji podobnej do tej z początku spotkania, ale także tym razem górą był bramkarz z Dłutowa. W 22. minucie na tablicy powinien się pojawić wynik 1:1. Mariusz Woch zdecydował się bowiem na mocny strzał z około 28. metrów, po którym piłka zmierzała w samo okienko bramki GKS-u. Damian Rzeźniczak popisał się jednak znakomitym refleksem i końcami palców zdołał zmienić tor jej lotu. Dziesięć minut później GLKS miał kolejną znakomitą okazję do wyrównania, ale także tym razem Rzeźniczak nie zaspał i wygarnął futbolówkę spod nóg gracza z Dłutowa.

Chwilę po tej akcji goście dopięli jednak swego. Po rzucie rożnym jeden z ich piłkarzy oddał strzał głową, po którym piłka trafiła w poprzeczkę. Inny gracz starał się przewrotką trafić opadającą futbolówkę, ale za pole karne wybił ją obrońca GKS-u. Zrobił to jednak tak niefortunnie, że ta trafiła pod nogi Mariusza Wocha, który oddał strzał z pierwszej piłki obok nieprzygotowanego do obrony Rzeźniczaka, strzelając gola na 1:1. Gospodarze mogli odpowiedzieć już pięć minut później, ale strzał Dudzińskiego po szybko rozegranym rzucie wolnym przeleciał minimalnie ponad bramką rywali. Zdecydowanie nie był to dzień byłego pomocnika PTC.

Tak z wyrównania cieszyli się piłkarze GLKS-u

Chwilę później ksawerowianie zdołali jednak po raz drugi w tym meczu wyjść na prowadzenie. Arkadiusz Telesiewicz zdecydował się na strzał ze skraju pola karnego. Bramkarz z Dłutowa został jednak zasłonięty przez jednego ze swoich obrońców i nie spodziewał się lecącej jego kierunku piłki. Zdołał on ją jeszcze zatrzymać, ale ta wypadła z jego rąk i zmierzała do bramki. Bukowiecki rzucił się żeby wybić ją ręką z linii bramkowej, ale gracze GKS-u domagali się uznania gola, ponieważ ich zdaniem futbolówka całym obwodem znalazła się w bramce. Sędzia główny ze swojej pozycji nie mógł dobrze ocenić sytuacji, zatem skierował się po konsultację do liniowego i po chwili wskazał na środek placu gry, uznając zdobycie bramki dla Ksawerowa.

Nieco szczęśliwie, ale ksawerowianie jeszcze przed przerwą zdołali strzelić bramkę na 2:1

Jeszcze przed zakończeniem pierwszej części spotkania goście mogli wyrównać, ale ponownie talentem bramkarskim błysnął Rzeźniczak. Z drugiej strony boiska przed szansą stanął Dudziński, ale nie zdążył on do podania. W samej końcówce jeden z zawodników GLKS-u oddał strzał w kierunku bramki rywali, ale piłka trafiła w słupek i połowa zakończyła się wynikiem 2:1.

Jasne było, że po przerwie czeka nas jeszcze wiele emocji. Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, ale dobra obrona bramkarza i trafienie w nogi innego zawodnika pokrzyżowało im plany. Szczęścia próbował także wprowadzony na murawę Piotr Szynka, ale i on nie mógł znaleźć drogi do bramki. Swoje okazje do ugrania chociaż jednego punktu mieli również goście, ale podobnie jak akcjom przeciwników – ciągle czegoś w nich brakowało.

Ostatecznie ksawerowianie dowieźli wymęczone prowadzenie do końcowego gwizdka i mogli się cieszyć z dziesiątego zwycięstwa w tym sezonie. Co więcej, ze względu na remis Zawiszy Rzgów z KKS-em Koluszki 1:1 oraz na porażkę Startu Brzeziny ze Stalą Głowno 2:1 GKS kończy rundę na 3. miejscu w tabeli. Dodatkowo ksawerowianie są nieoficjalnymi mistrzami naszego powiatu, bowiem pokonali oni kolejno PTC Pabianice 1:2, Włókniarz Pabianice 5:1 oraz właśnie GLKS 2:1.

Dłutów kończy za to tegoroczne zmagania na 13. miejscu w tabeli i na wiosnę będzie kontynuował walkę o utrzymanie w Klasie Okręgowej.

Bramki: 16. Rafał Rikszajd (1:0), 33. Mariusz Woch (1:1), 39. Arkadiusz Telesiewicz (2:1).

Składy:

  • GKS Ksawerów: Rzeźniczak, K. Rychta, Kaźmierczak, Górecki, Kubala, Wojtyniak, Telesiewicz, J. Rychta, Jędrzejczyk, Rikszajd, Dudziński.
    Na zmiany: Bajer, Żurawski, Ochencki, Stańczyk, Szynka, Fraszak.
  • GLKS Dłutów: Bukowiecki, Woch, Rula, Suchanek, Sendal, Krystera, Łańcuchowski, Kluch, Pietras, Jach, Kucharski.
    Na zmiany: Chudzik, Załoga, Kaczmarek, Stolarek, Psuja, Mosiński.
REKLAMA

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o