Strona główna Aktualności Zabraknie pieniędzy na leczenie Antosia. Rodzice proszą o kolejną pomoc

Zabraknie pieniędzy na leczenie Antosia. Rodzice proszą o kolejną pomoc

6

W klinice w Stanach Zjednoczonych zapadła decyzja, że mały Antek, chory na siatkówczaka, musi mieć podane jeszcze dwie dawki leku. Jedna porcja kosztuje 28 tysięcy dolarów. 

– W amerykańskiej klinice wszystko ma swoją cenę. Pobranie krwi, uśpienie do badania czy zwykłe osłuchanie przed – relacjonują rodzice. – Kilka dni temu zapadła decyzja, że konieczne będą kolejne dwa podania chemii – to da Antosiowi największą szansę, że nowotwór zostanie pokonany i nigdy już nie wróci, a synek będzie widział!

Dziś ruszyła kolejna zbiórka. Potrzebne jest blisko 160 tys. złotych. Wcześniej w niewiarygodnie szybkim tempie udało się uzbierać 843 tys. 700 złotych.

Link do zbiórki.

6
Dodaj komentarz

1600
2 Wątki komentarzy
4 Odpowiedzi do komentarza
0 Obserwujący
 
Wzbudzający najwięcej reakcji
Najciekawszy wątek
4 Autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Henryk

Skąd oni biorą te ceny ???
gdyby to zobaczył Escobar
To by sobie pluł w brodę,
ze zajął sie takim mało płatnym biznesem .
28 tyś za jedną porcję leku ?!?!?!?

Bartek

To nie tylko koszt leku ale tez dosyc skomplikowanej operacji dojscia do wnetrza galki ocznej przez tetnice udową.
Tak czy inaczej drogo, fakt. Trzeba jednak zrobic wszystko by pomoc dzieciakowi skoro w Polsce nie ma ratunku.

Henryk

Ale te info nie wynikają z artykułu .
Piszą tylko o podaniu chemii .

Szept odbytu

Wydaje mi się, że tak drogo dlatego że cena musi zrekompensować koszty badań, produkcji i w składzie leku nie są powszechne składniki które produkuje się w setkach kilogramów co podnosi koszt ich pozyskania. Ale to jest fakt że drogo.

Bartek

Drogi Panie Henryku, a czy to ważne?
Dziecko potrzebuje pomocy! Chcesz? Pomagasz! Nie? To nie i jedziemy dalej.

Tadek z Tczewa

Ważne. Bo kto trochę z internetem obcuje, wie na jaką skale są prowadzone zbiórki właśnie na leczenie siatkówczaka u profesora Abramsona. Obiecując gruszki na wierzbie wyciąga horrendalne kwoty od rodziców, którzy za zdrowie dziecka oddadzą wszystko. Jednak dokładnie ta sama terapia jest stosowana u nas w Polsce, w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie nasi lekarze uczyli się jej właśnie od profesora. Tylko w odróżnieniu od niego, jego kliniki nasi lekarze nie obiecują gruszek na wierzbie. Bo choć dzieci, niczemu winne istoty chorują, ciężko chorują nie zawsze da się je uratować.