Strona główna Kroniki Pabianic Stuletnia bohaterka mieszkała w Pabianicach

Stuletnia bohaterka mieszkała w Pabianicach

2
Katarzyna Garbińska
8 lutego 1938 roku, łódzka gazeta „Echo” informowała o najstarszej mieszkance miasta Pabianic. Ponad 100-letnia Katarzyna Garbińska pochwalić się mogła nie tylko sędziwym wiekiem. Jak się okazało była także bohaterką powstania styczniowego.

Długowieczność od zawsze fascynowała ludzi. Sędziwi starcy dożywający 80, 90 lat wzbudzali podziw i szacunek i nieustające pytanie o to co zrobili, aby dożyć tak późnych lat. O ile dziś nie jest to już tak rzadkie, o tyle sto lat temu było to godnym podkreślenia ewenementem. Średnia wieku w latach 30-tych dla mężczyzn wynosiła 48 lat, dla kobiet około 51. Dlatego każdy komu udało się przekroczyć 70. rok życia uważany był za osobę niezwykłą. Tę barierę wieku przekraczało zaledwie niecałe 3% społeczeństwa. Osób powyżej 60. roku życia było w 1931 trochę ponad milion (dziś około 7 mln). Nie można się zatem dziwić temu, że matuzalemowy wiek traktowany był jako sensacja, a czasem wręcz jako coś mistycznego.

Barierą, która do dziś dnia wzbudza podziw jest oczywiście liczba 100 wiosen. Śpiewając tradycyjne „sto lat” mamy przecież na myśli perspektywę długą, wręcz nieosiągalną. Nie chodzi o literalne „sto lat” i ani roku dłużej, ale coś co wydaje się być liczbą niewyobrażalną. Jeśli zatem już ktoś to sto lat przekracza staje się dla nas żywym pomnikiem.

Niezwykła stulatka

Tak z pewnością mogła czuć się mieszkająca w Pabianicach Katarzyna Garbińska z domu Łukasiewicz, która 8 stycznia 1938 roku ukończyła 101 lat. 27 stycznia tego samego roku w obszernym artykule o jej życiu pisała łódzka gazeta narodowo-katolicka „Orędownik”, a miesiąc po urodzinach krótką notkę poświęcił jej znany dziennik „Echo”.

Była ona w tym czasie najprawdopodobniej najdłużej żyjącą mieszkanką naszego miasta. Niestety 101 rok życia był jej ostatnim. Zmarła w październiku 1938 roku, a pochowana została 12 października na pabianickim cmentarzu katolickim nieopodal miejsca, gdzie dziś pochowani są żołnierze polegli w 1939 roku.

Jej pochówkowi towarzyszyła szczególna oprawa. Zmarłą żegnały poczty sztandarowe środowisk kombatanckich w tym Związku Legionistów i Związku Hallerczyków, harcerze, młodzież szkolna, władze państwowe i samorządowe na czele z wiceprezydentem miasta i byłym posłem Antonim Szczerkowskim. Gazety pisały także o licznie przybyłych mieszkańcach Pabianic. W ostatniej drodze Katarzynie Garbińskiej towarzyszyła też orkiestra wojskowa, a nad grobem mowę wygłosił pułkownik Marian Bolesławicz, drugi zastępca dowódcy korpusu nr IV „Łódź” gen. Wiktora Thomme.

Ta niecodzienna celebracja pogrzebowa zorganizowana została nie tylko ze względu na wiek zmarłej, ale także na jej zasługi. Pod koniec życia odkryto, że w 1863 roku Grabińska brała czynny udział w powstaniu styczniowym. Sama staruszka miała się tym szczególnie nie chwalić. Dopiero ze szczątek jej wspomnień z młodości zrekonstruowano heroiczną przeszłość.

Kobiety-bohaterki

Współczesna historiografia nie odpowiedziała jeszcze w pełni na pytanie ile kobiet brało udział w działaniach powstańczych rozpoczętych w styczniu 1863 roku. Wymienia się co prawda pojedyncze uczestniczki, brakuje jednakże konkretnych danych. Nie mogło być ich jednak mało skoro obserwujący rewoltę pułkownik armii szwajcarskiej Franciszek von Erlach pisać miał o niezwykłej roli płci pięknej. Pokusił się nawet o stwierdzenie, że były one „duszą powstania”.

W istocie, w drugiej połowie XIX wieku w historii polskiej walki narodowowyzwoleńczej kobiety zaczęły odgrywać istotą rolę. W latach 60-tych XIX stulecia przykładem pokojowej próby manifestacji niepodległościowych marzeń była tzw. żałoba narodowa w czasie, których panie przywdziewały czarne suknie i skromną biżuterię wypełnioną bogatą symboliką patriotyczną. Naszyjniki, brosze czy bransoletki przybierały kształty łańcuchów, koron cierniowych, krzyży z wyrytymi datami upamiętniającymi ważne wydarzenia w dziejach narodu. Za ich noszenie prawo przewidywało surowe kary grzywny.

Waleczna

Być może to społeczne zaangażowanie w okresie przed wybuchem powstania zachęciło wiele kobiet do wstąpienia w szeregi buntowników. Podobnie mogło być z Katarzyną Garbińską. Opowieść o jej działalności przed styczniem 1863 roku znaleźć możemy we reminiscencjach innego pabianiczanina powstańca Rocha Ochmana, który w 1927 roku opisał swoje przygody. W kilku kolejnych wydaniach „Gazety Pabjanickiej” zdał obszerną relację ze swoich przygód. Ochman wspominał:

Raz przyjechał do Łasku oddział Moskali. Ksiądz [ks. Ildefons Dębicki – ówczesny wikary kościoła farnego w Łasku – S.A.] był wtedy na plebanji. Gdy jedna z mieszczanek, Garbińska (żyje jeszcze i wiele ciekawych rzeczy mogłaby panu opowiedzieć), otóż gdy Garbińska zobaczyła Moskali, pędzi na plebanję. Moskale nie chcieli jej puścić, zbili nahajami, ale Garbińska uciekła, wbiegła na plebanję, wyciągnęła księdza Dębickiego do piwnicy, ukryła go tam, a sama otwór nakryła łupkami drzewa. Widząc w sieni stosy butów, przeznaczonych dla powstańców, wyrzuciła je oknem w krzaki. Kozacy i tym razem księdza nie znaleźli

Akcja tych wydarzeń nie przypadkowo dzieje się w Łasku. Sama Garbińska urodziła się w tym mieście, tam też poślubiła swojego męża Tomasza Garbińskiego, z którym miała dołączyć do rebelii. Z jej enigmatycznych biogramów dowiadujemy się też, że już w trakcie walk pełniła funkcję kurierki łącznikowej pomiędzy rozproszonymi oddziałami w okręgu kaliskim (okręg odpowiadał dawnym departamentom istniejącym w latach 1816-1837, od 1837 do 1845 nazywanych guberniami; okręg kaliski obejmował tereny na zachód i południe od Łodzi, w tym m.in. Pabianice, Łask, Sieradz czy Piotrków Trybunalski).

Taką funkcję pełnić musiała osoba zaufana, wcześniej znana organizatorom oddziałów. Z relacji Ochmana wynika, że doskonale znała księdza Ildefonsa Dębickiego, który wówczas aktywnie działał na rzecz organizacji powstania. Domniemywać można, że próba ukrycia księdza związana była z faktem wcześniejszej przynależności Garbińskiej do organizacji spiskowych. Z biogramami pisanymi z okazji jej 101. urodzin zgadza się także historia ukrytych butów, choć dokładnie nie wiadomo, czy zrobiła to jeszcze przed wybuchem powstania, czy już w jego trakcie. Część wspomnień opisuje, że obuwie ukryła już jako kurierka próbując dostarczyć je jednemu z oddziałów. Schronienie dla nich znalazła zaś nie w krzakach, jak w relacji Ochmana, ale w kartoflisku.

Na szlaku powstańczym

W czasie walk służyła jak większość rekrutów z Łasku i Pabianic w oddziałach Józefa Oksińskiego, a następnie Edmunda Taczanowskiego. Pełniła, jak już wspomniałem funkcję kurierki. Było to odpowiedzialne i ryzykowne zadanie. Przenoszenie korespondencji dowództwa i Rządu Narodowego tworzyło powstańczą wspólnotę i było próbą zachowania spójności działań. Jednej z takich misji Garbińska nieomal nie przepłaciła życiem. Jak opisywano w „Orędowniku”:

„Pewnego razu wpadła w ręce Moskali mając przy sobie ważne rozkazy […]. Bohaterska niewiasta nie namyślając się połknęła papier i w ten sposób uratowała własne życie i jednocześnie życie całego oddziału”.

Praca jako łączniczka nie była jej jedynym zajęciem. Miała też dostarczać leki, czy ukrywać rannych powstańców. Jak sama twierdziła brała też udział w walkach, czego dowodem miały być blizny na twarzy. Zgodnie z dekretem Rządu Narodowego z 16 kwietnia 1863 roku kobiety nie mogły uczestniczyć czynnie w starciach zbrojnych. Prawo ustanowione pod wpływem wiadomości o śmierci Marii Piotrowiczowej w bitwie pod Dobrą (między Łodzią a Strykowem), która zginąć miała będąc w zaawansowanej ciąży, bywało jednak ignorowane lub omijane przez bardziej krewkie uczestniczki powstania. Na ogół jednak służba w formacjach pomocniczych była dla nich wystarczająca i nie mniej ryzykowna.

Odkryta

Katarzynie Garbińskiej udało się przeżyć powstanie. Nie wiadomo kiedy dokładnie zamieszkała w Pabianicach. Wiadomo, że żyła tu wspólnie z rodziną, osiedlając się w domu przy ul. Limanowskiego 6 (dzisiejsza Waryńskiego). Tu też odwiedzali ją reporterzy, którzy opowiadali o jej życiu. Bohaterska przeszłość Garbińskiej poznana została zresztą krótko przed jej śmiercią. Co prawda wspomniał o niej już Ochman, ale jego zachęta do poznania relacji uczestniczki powstania nie została potraktowana poważnie. Wysłuchana została dopiero przez uczniów Gimnazjum Jędrzeja Śniadeckiego w Pabianicach – członków ówczesnego koła historycznego.

To z ich inicjatywy informacja o jej bohaterskich czynach dotarła do Warszawy. Postanowiono ją wówczas uhonorować Krzyżem Walecznych, Krzyżem Niepodległości i Krzyżem Zasługi. Przyznano także specjalną emeryturę przysługującą weteranom powstania, a także zyskała prawo do noszenia munduru zaprojektowanego dla styczniowych kombatantów. Czy kiedykolwiek w nim wystąpiła nie wiadomo. Zmarła wkrótce po tym jak jej zasługi ujrzały światło dzienne.

Powstańcy w specjalnych mundurach przeznaczonych dla weteranów

Bibliografia:
Orędownik: ilustrowane pismo narodowe i katolickie, r. 68 nr 21
Echo, R. 14, nr 39
Gazeta Pabjanicka, R. 2, nr 12
A. Czubiński, Powstanie 1863-1864 roku we Wschodniej Wielkopolsce, Poznań 1993
Z. Chyra-Rolicz, Kobiety w powstaniu styczniowym, [w:] Powstanie styczniowe z różnych stron widziane, Siedlce 2016
J. Milczarek, Powstanie styczniowe w Sieradzkiem, Sieradz 1983
J. Szymański, Represje carskie wobec duchowieństwa diecezji kujawsko-kaliskiej po powstaniu styczniowym, „Archiwa, Biblioteki i Muzea Kościelne, R. 105 (2016)

REKLAMA
Subskrybuj
Powiadom o
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Super, oby więcej takich artykułów

Bardzo ciekawy artykul.I piekna historia o bardzo odwaznej kobiecie.