Strona główna Sport Piłka nożna ŁKS blokuje mu karierę

ŁKS blokuje mu karierę

3

19-letni pabianiczanin miał grać w III-ligowej Omedze Kleszczów, ale jego poprzedni klub chce za transfer sporej kwoty, chociaż … nic za niego nie zapłacił.

Adrian Pędziwiatr (trzeci od prawej na zdjęciu), bo o nim mowa jest wychowankiem pabianickiego Włókniarza. Cztery lata temu aby dalej rozwijać swoje umiejętności przeniósł się do ŁKS-u Łódź. – Sam z własnych pieniędzy zapłaciłem wtedy 2 tysiące złotych za jego kartę – wspomina ojciec młodego piłkarza.

Od tamtej pory pabianiczanin przechodził przez kolejne szczeble młodzieżowe łódzkiej drużyny. Ostatnie dwa sezony grał zaś z ŁKS-em w makroregionalnej Centralnej Lidze Juniorów. W pierwszym był jednym z młodszych zawodników w kadrze, która składała się głównie z rocznika 1994. W poprzednim wraz z kolegami dzięki dobrej końcówce sezonu wywalczył utrzymanie.

– Pół roku temu podczas zebrania władz klubu z rodzicami padło pytanie co z chłopakami, którzy nie przebiją się do seniorskiej drużyny ŁKS. Włodarze z prezesem Salskim na czele obiecali, że będą pomagali znaleźć takim zawodnikom nowy klub, wypożyczać i stale monitorować rozwój swoich zawodników – kontynuuje tata Adriana.

Po ostatnim meczu ligowym juniorów trener seniorów Wojciech Robaszek zaprosił na treningi z seniorami 10 wyróżniających się juniorów. Po wznowieniu treningów z tej dziesiątki od razu „odpalono” ośmiu. W dwójce „szczęśliwców”, którym pozwolono dalej walczyć o miejsce znalazł się pabianiczanin, ale i jemu wkrótce podziękowano. W miejsce swoich wychowanków klub zaczął bowiem testować „piłkarskich emerytów” jak choćby 32-letniego Roberta Sieranta, 34-letniego Janusza Dziedzica czy 33-letniego Arkadiusza Mysonę.

– Nie mamy jako rodzice już nawet pretensji o to, że zrezygnowano z naszych chłopaków. Pomijamy już nawet to, że nie podziękowano im za długoletnią grę dla klubu. Obiecano nam jednak realną pomoc w znalezieniu nowych klubów, a pozostawiono nas zupełnie samych – kontynuuje.

Ojciec Adriana postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i pomógł mu znaleźć inny klub, grający na tym samym poziomie rozgrywkowym co grać będzie ŁKS – III-ligową Omegę Kleszczów. Pabianiczanin zagrał w kilku sparingach, strzelał bramki i klub był nim zainteresowany. Gdy jednak miało dojść do konkretnych rozmów z ŁKS-em okazało się, że łódzki klub żąda za zawodnika, którego de facto nie chce 5 700 zł.

– To niepojęte. Sam płaciłem za jego przejście do ŁKS-u, sami musieliśmy płacić za cały sprzęt do gry, obozy itd. Rocznie kosztowało mnie to około 5 tys. złotych. Jak łatwo policzyć przez 4 lata jego gry w ŁKS-ie daje to kwotę ponad 20 tys. zł, a teraz jeszcze robią problemy z transferem i wołają za to prawie 6 tys. złotych – załamuje ręce

Omega też wiecznie czekać nie będzie, kluby powoli domykają kadry. Wychodzi na to, iż łódzki klub sam nie widzi zawodnika w kadrze, a dodatkowo jeszcze uniemożliwia mu dalszy rozwój.

REKLAMA
Poprzedni artykułTo była próba samobójcza
Następny artykułZnów zniszczyli przystanek
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments

wydaje mi się, ze panu prezesowi Salskiemu pomylily się firmy, tu jak ktoś ”konczy” jakiś etap zycia, nie znaczy, ze bierze się za niego za ”skórke” (dla przypomnienia pan Salski jest wlascicielem firmy pogrzebowej)

Przecież tak było zawsze. Każdy kto zna trochę przepisy wie że obowiązek płacenia za wyszkolenie zawodnika spoczywa na klubie pozyskującym. Niestety nasze łódzkie „firmowe” kluby robią to w ten sposób „……chcemy żeby u nas grał ale załatwcie to tak żeby przeszedł za darmo albo sami musicie zapłacić”. Tak słyszy większość rodziców i……….niestety płacą, a później jest taki klops. Rodzice niestety są naiwni bo przecież dla dzieci to szansa, przecież to Widzew, ŁKS czy SMS. Później jednak okazuje się że w większości przypadków to nie talentem są zainteresowani działacze danego klubu a kolejnym dostawcą składek i często kariera chłopaków zaczyna się… Czytaj więcej »

Bo widzicie moi drodzy PZPN wymyślił sobie w pewnym momencie tzw ryczały za wyszkolenie zależne od wieku stażu w klubie ligi itp… Nikogo w centrali związku nie interesuje, że za całość szkolenia czyli wynagrodzenie trenera, stroje, obozy, sędziowie wyjazdy itp… płacą rodzice. Kluby obecnie dają tylko boisko szatnie czasami z ciepłą wodą i nic więcej. Wszystkie sprawy organizacyjne spadają na barki trenerów i czasem kierowników drużyn jak trener ma szczęście i znajdzie chętnego „wariata” dysponującego czasem. Na końcu jest klub do brania pieniędzy za tzw wyszkolenie gdy dochodzi do próby zmiany klub niezależnie od klasy rozgrywkowej, a Widzew SMS i… Czytaj więcej »