Strona główna Aktualności Piotr już po przeszczepie. Nie było łatwo

Piotr już po przeszczepie. Nie było łatwo

1

Od tego ważnego dnia mija kolejna doba. Choć stan Piotra lekarze określali jako ciężki, mężczyzna czuje się coraz lepiej.

6 listopada w piątek, 31-letni Piotr Wojtas przeszedł najprawdopodobniej najważniejszy w swoim życiu zabieg. Przeszczep szpiku kostnego był jedynym ratunkiem przed białaczką. To właśnie na rzecz Piotra we wrześniu, 740 pabianiczan zarejestrowało się jako potencjalni dawcy szpiku. Pod koniec tego samego miesiąca Piotr dowiedział się, że ma bliźniaka genetycznego. Przeszczep stał się rzeczywistością.

– Przed przeszczepem przeszedłem tzw. TBI, czyli naświetlanie całego ciała. Było to sześć godzinnych sesji, które miały na celu doprowadzić do tzw. aplazji szpiku, czyli w dużym skrócie mówiąc, zaniku mojego szpiku – wspomina pabianiczanin. –  Po tej terapii zaczęto podawać mi surowicę, na którą niestety mój organizm zareagował dość agresywnie.

Piotr zaczął gorączkować, jego organizm był całkowicie osłabiony i wycieńczony. Do tego przyplątało się groźne zapalenie płuc. Choć jego stan określano jako poważny, lekarzom udało się doprowadzić 31-latka do formy, zezwalającej na przeszczep.

– Trwał około 45 minut. Było to wprowadzenie komórek macierzystych od dawcy niespokrewnionego przez kroplówkę. Otrzymałem 421 ml komórek macierzystych. Po przeszczepie znów zaczęły się komplikacje związane z infekcjami, które nawiedziły mnie przy zerowej odporności – mówi Piotr. –  Doszło do tego, że nie byłem w stanie sam podnieść się z łóżka, nie mówiąc o innych, codziennych, na pozór prostych czynnościach.

Na szczęście z pomocą lekarzy, mężczyzna odzyskuje siły. Każdego, kolejnego dnia czuje się coraz lepiej. Pozostał jedynie kaszel, katar i drobne dolegliwości, które – jak sam określa pabianiczanin – są niczym w porównaniu z tym, co przeszedł. W następnym tygodniu Piotr ma zaplanowane badanie tomografem komputerowym. Specjaliści muszą sprawdzić w jakim stanie są jego płuca. Jeśli to badanie okaże się zadowalające, pabianiczanina czeka następna, bardzo ważna diagnostyka.

– Badanie to ma na celu sprawdzenie, czy mój organizm regeneruje się przy pomocy szpiku dawcy, czy jednak walczy mój szpik – wyjaśnia Piotr Wojtas. – Idealną wiadomością byłaby ta, potwierdzająca całkowite przejęcie pracy przez szpik dawcy. Gdyby tak było, mógłbym wrócić do domu w drugim tygodniu grudnia.

W tej chwili pabianiczanin przebywa w szpitalu im. A.Mielęckiego, na oddziale Hematologii i Transplantologii w Katowicach.

 

REKLAMA
Poprzedni artykułŚwiąteczne lampki lada dzień
Następny artykułZatrzymany sprawca napadu na bank
Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments

Niech usunie konto lepiej.