Strona główna Na sygnale Druhowie zaatakowani przez właściciela posesji. Wezwano policję

Druhowie zaatakowani przez właściciela posesji. Wezwano policję

23
Niecodzienną sytuację przeżyli druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Lutomiersku. W ich kierunku poleciał stek wyzwisk, a jeden z ratowników został poszarpany. Skończyło się na pouczeniu przez policję. 

Strażacy w czwartek dostali wezwanie na ul. Klonową w Babiczkach. Mieli usunąć zagrożenie w postaci złamanego po wichurach drzewa.

– Po dotarciu na miejsce i rozpoznaniu sytuacji nie potwierdziliśmy zagrożenia. Drzewa rosły prosto, system korzeniowy nie wyglądał na uszkodzony i brak było jakichkolwiek przesłanek do ich interwencyjnej wycinki – relacjonują druhowie.

Kiedy strażacy odmówili podjęcia interwencji, właściciel posesji stał się agresywny.
– W naszą stronę poleciały różne wyzwiska, a jeden z naszych ratowników został kilkukrotnie szarpnięty za kurtkę – wynika z relacji strażaków.

W związku z powyższym na miejsce został zadysponowany policyjny radiowóz. Patrol dotarł na miejsce, wysłuchał stron i… na tym interwencję zakończył.

Jak tłumaczą druhowie, straż podejmuje działania jedynie w przypadku istnienia faktycznego, a nie hipotetycznego) zagrożenia i nie świadczy usług z zakresu wycinki drzew.

 

REKLAMA
Subskrybuj
Powiadom o
23 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments

Nasza policja jest arcyskuteczna. Jak niezrównoważony typ wyzywa i szarpie strażaka to jest to „zagrożenie hipotetyczne”, ale jak jakiś dziadek stanie z transparentem koło pomnika w kształcie schodów lub przed chałupą pewnego polityka z Żoliborza to jest już zagrożenie realne i trzeba go zwinąć na dołek

„Jak tłumaczą druhowie, straż podejmuje działania jedynie w przypadku istnienia faktycznego, a nie hipotetycznego) zagrożenia i nie świadczy usług z zakresu wycinki drzew.” Zagrożenie hipotetyczne dotyczyło wycięcia drzewa

Przeczytaj artykuł jeszcze raz. „Jak tłumaczą druhowie, straż podejmuje działania jedynie w przypadku istnienia faktycznego, a nie hipotetycznego) zagrożenia i nie świadczy usług z zakresu wycinki drzew”
A jak znów nie zrozumiesz, to następny i następny.

Policja jest dla ochrony systemu władzy a nie dla ochrony zdrowia, życia i mienia obywatela. Strażak w tym przypadku był obywatelem. Atak na niego spowodował jedynie straty w jego psychice – system władzy nie ucierpiał. W przypadku ataku obywatela na system władzy policja będzie strzelać.

Porażka…

Czy to nie powinno być potraktowane jako naruszenie nietykalności osobistej funkcjonariusza ?

To zależy czy strażak OSP jest funkcjonariuszem publicznym w rozumieniu przepisow. Jesli tak to bedzie to scigane z urzędu, natomiast jesli nie jest, to scigane jest z oskarzenia prywatnego i wtedy strazak musi sam stawic się do jednostki policji lub bezposrednio do sądu i złożyć zawiadomienie. Tak czy inaczej na miejscu nic sie nie da zrobic, bo cała sprawa to same papiery

Nie jest. Naruszenie jego nietykalności jest ścigane z oskarżenia prywatnego.

Według mnie jest. Mówi o tym art. 27 pkt. 2 ustawy z 24 sierpnia 1991 r., o ochronie przeciwpożarowej.

Jest, podczas działań korzysta z praw funkcjonariusza .. 😉

Art.27 ustawy o ochronie przeciwpożarowej mówi co innego.

„…biorący udział w działaniach ratowniczych…” Nie sądzę, że strażacy którzy stwierdzili, że nie ma żadnego zagrożenia, biorą udział w DZIAŁANIACH RATOWNICZYCH.

Biorą udział w działaniach ratowniczych. Skrajny przypadek: jadą „na akcję”, w drodze do miejsca zdarzenia przytrafia im się wypadek. Zgłoszenie okazuje się fałszywe. Nie dostaną odszkodowania bo nie brali udziału w akcji ratowniczej gdyż zdarzenie zostało zakwalifikowane jako fałszywy alarm?

Last edited 7 miesięcy temu by piotr

Nie ma żadnego związku wypadku z naruszeniem nietykalności.

chodziło mi o uświadomienie Tobie, że czy wezwanie jest fałszywe, czy nie to strażak bierze udział w działaniach ratowniczych.

Kiedy według ciebie takie działanie się kończy ?

Nie wg mnie. Po powrocie do bazy. Masz wątpliwości, zadzwoń np do KP PSP w Pabianicach i zapytaj, lub poszukaj w przepisach czy ustawach.

A jeśli w czasie powrotu do bazy jeden ze strażaków OSP wyskoczy po fajki do sklepu ? To cała załoga ciągle bierze udział w działaniach ? Czy tylko on już nie bierze udziału w działanich ? A może wtedy już żaden z nich już nie bierze udziału w działaniach ? Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że kupując fajki ciągle bierze udział w działaniach, bo nie dojechał do bazy ?
Chodzi mi o uświadomienie Tobie, że prawo nie zawsze działa tak jak byśmy sobie życzyli i nie zawsze jest takie proste.

życie życiem, prawo prawem i jestem tego świadom bez tej dyskusji. A jeśli zatrzymają się w sklepie żeby coś kupić do jedzenia bo nie byli w domu od kilku godzin? Możemy tak bez końca. Strażak ochotnik jest funkcjonariuszem publicznym i tyle, czy to się komuś podoba czy nie.

Jest, ale tylko „biorący udział w działaniach ratowniczych”. A nie zawsze. Zgodnie z ustawą. To już ustaliliśmy. Jeśli organizuje festyn w szczytnym celu w OSP, to nie jest. Nawet jakbyś bardzo tego chciał.

Last edited 7 miesięcy temu by Mark

Jezeli policja odpuszcza komuś kto znieważał a nawet dopuścił się czynnej napaści na osobę publiczną w tym wypadku strażaków to w przyszłości takie ataki dotkną lekarzy ratowników czy nawet samych policjantów. Kara powinna być i to poważna. Mandat że 2000 tysiące i 30 dni odsiadki. Nie wolno dopuszczać aby osoby niosące pomoc innym musiały obawiać się takich sytuacji.

2 miliony za szarpnięcie?

To spokojnie możesz dawać się szarpać i jeszcze podziękować grzecznie. Gratuluję.