Włókniarz Pabianice rozegrał swój ostatni sparing przed pierwszą kolejką okręgówki. Rywal z A-klasy postawił się zielonym, a błędy sędziowskie wypaczyły wynik tej gry kontrolnej.  

Włókniarz Pabianice – LKS Różyca 2:3 (2:2)

Zanim jednak relacja z meczu, to trzeba podać jedną informację transferową. Do Włókniarza dołączył nowy piłkarz, to napastnik Tomasz Niżnikowski, który ma na swoim koncie występy między innymi w Andrespolii Wiśniowej Górze, czy Zawiszy Rzgów. Transfery kilku kolejnych graczy są jeszcze dopinane i możliwe, że uda się je sfinalizować przed startem sezonu.

Pabianiczanie rozpoczęli spotkanie od wysokiego pressingu na połowie rywali. Opłacało się to, bo Różyca miała problemy z wyprowadzaniem piłki, przez co ta często lądowała pod nogami graczy Włókniarza. Największe zagrożenie LKS stwarzał pod bramką Nowackiego po stałych fragmentach gry.

Pierwszą stuprocentową sytuację do zdobycia gola dla Włókniarza miał Grzegorz Gorący. Jakub Dobroszek zagrał do niego futbolówkę z prawej strony i Gorącemu zostało jedynie umieszczenie jej w siatce z dystansu około 10 metrów. Bramkarz wykazał się jednak znakomitym refleksem i obronił ten strzał.

Grzegorz Gorący zapewne widział już piłkę w siatce, ale bramkarz nie skapitulował

Kilka minut później goście zdobyli pierwszą bramkę w tym spotkaniu, ale sędzia zasygnalizował spalonego. W końcu, w 18. minucie zieloni zrobili wszystko jak trzeba i mieliśmy 1:0. Dobrym pressingiem na prawej stronie popisali się Dobroszek i Dresler, przez co obrońca Różycy źle wycofał do swojego bramkarza. Na to czekał doświadczony Gorący, który dopadł do piłki, wykonał zwód na obieg mijając bramkarza i z ostrego kąta trafił do bramki.

Golkiper gości został zupełnie zaskoczony i mógł jedynie patrzeć jak napastnik Włókniarza strzela gola na 1:0

W 21. minucie zrobiło się 2:0. Piłkę na lewej stronie przejął Acela, zagrał ją do środka i po chwili trafiła ona pod nogi Jakuba Dobroszka. Ten będąc pod presją rywala zdecydował się na płaski strzał w krótki róg, zupełnie zaskakując bramkarza. Włókniarz zdominował rywali i trzy minuty później mieliśmy 3:0. Sędzia stwierdził jednak, że Dobroszek był na spalonym i mimo protestów skrzydłowego zielonych, gola nie uznał.

Po tym strzale Dobroszek podwyższył wynik na 2:0

Zieloni postanowili dać szybką odpowiedź i 60 sekund później wykonując rzut rożny strzelili na 3:1. Po dośrodkowaniu doszło do zamieszania w polu karnym, a po chwili piłka została odegrana pod nogi Sebastiana Dreslera. Gracz Włókniarza strzelił na pustą bramkę, ale sędzia ponownie nie uznał bramki, dopatrując się spalonego. Tutaj doszło do ewidentnego błędu arbitra, bowiem jeden z graczy Różycy został na linii bramkowej.

Radość ze zdobytej bramki była przedwczesna

Sytuacja ta zemściła się na zielonych, bowiem w 33. minucie na tablicy zrobiło się 2:2. Wynik ten utrzymał się do przerwy i przez większą część drugiej połowy. Gra po zmianie stron zwolniła. Widoczne w obu ekipach zmęczenie sprawiało, że nikt nie był chętny na tak szybkie akcje, jak w pierwszych 45 minutach. Ostatecznie, w 84. minucie szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylił LKS. Jeden z ich graczy po prostopadłym podaniu znalazł się sam na sam z bramkarzem i umieścił piłkę w siatce.

Teraz na graczy Artura Dziuby czeka już inauguracja sezonu ligowego 2019/2020. W najbliższą niedziele o godzinie 16:00 zagrają oni na wyjeździe w derbach powiatu z beniaminkiem GLKS-em Dłutów.

Włókniarz: Nowacki (45. Waszczuk), Stokłosa (45. Klimek), Gajewski, Bieliński, Acela (60. Wołynkiewicz, 74. Włodarczewski), Testowany, Testowany, Skowronek (31. Dresler), Mordzakowski, Dobroszek, Gorący.

REKLAMA

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o