Strona główna Na sygnale Kryminalne Skazany na ponad 7 lat więzienia. ”Jestem niewinny, ale sąd uwierzył przestępcy”

Skazany na ponad 7 lat więzienia. ”Jestem niewinny, ale sąd uwierzył przestępcy”

24
43-letni Piotr Chałupka z Ksawerowa został skazany na ponad 7 lat więzienia za przewóz z Niemiec do Polski znacznych ilości narkotyków. Ma też zapłacić 2,5 mln zł tytułem zwrotu osiągniętej korzyści majątkowej. Sprawa budzi mnóstwo wątpliwości, bowiem wyrok zapadł tylko na podstawie zeznań kryminalisty, w przeszłości leczącego się psychiatrycznie, któremu przyznano status tzw. małego świadka koronnego. Pan Piotr twierdzi, że został pomówiony, a na ławie oskarżonych powinna zasiadać inna osoba, o zbieżnym imieniu i nazwisku.

On, jego żona, 14-letnia córka i pozostała rodzina są załamani. Od skazującego wyroku odwołali się do Sądu Apelacyjnego. Teraz czekają na rozstrzygnięcie.

Pan Piotr wychowywał się w Pabianicach. W 2005 roku przeniósł się do Ksawerowa, gdzie mieszkała jego przyszła żona Agnieszka. Na początku 2018 roku wprowadzili się z 12-letnią wtedy córką do wymarzonego, niedużego i wciąż jeszcze niewykończonego domu w Ksawerowie. 43-latek przez wiele lat, od skończenia studiów, był zatrudniony w pabianickim Philipsie (później Lumiledsie), następnie dostał pracę jako specjalista inżynieryjno – techniczny w Instytucie Mechatroniki i Systemów Informatycznych Politechniki Łódzkiej. Nigdy nie był karany. Jego życie wywróciło się do góry nogami pewnego jesiennego poranka.

– 1 października 2018 roku, kilka minut po godz. 6.00, usłyszałem pukanie do drzwi. Przed domem stało trzech panów. Przedstawili się, że są z policji, z CBŚ i kazali mi przeczytać jakiś papier – relacjonuje pan Piotr. – Było tam napisane, że jestem podejrzany. W 2016 roku miałem rzekomo przewozić narkotyki z Niemiec dla pana M. B. Dokładnie 187,5 kilograma marihuany oraz 5 kilogramów heroiny.

Ksawerowianina zakuto w kajdanki zanim wsiadł do policyjnego samochodu. Zapewnił jednak rodzinę, że wróci za kilka godzin. Wrócił po kilkunastu miesiącach, spędzonych za kratami.

Funkcjonariusze przewieźli go do Prokuratury Krajowej w Warszawie. Tam złożył zeznania i trafił na tzw. dołek. Nie spał całą noc, nad ranem źle się poczuł i trafił do szpitala. Po badaniach zabrano go na przesłuchanie. W prokuraturze spotkał Damiana Sz. Właśnie jego zeznania zadecydowały o zatrzymaniu pana Piotra. Skruszony kryminalista liczy na nadzwyczajne złagodzenie kary.

– Wszedłem do pokoju, w którym siedzieli prokurator i jeszcze jeden pan. Był bardzo wyluzowany, noga na nodze. Prokurator zapytał go: „Czy to jest ten?”, a mężczyzna odpowiedział: „Tak, to ten”, wskazując na mnie – mówi 43-latek. – W ogóle nie znałem tego człowieka. Poprosiłem więc, żeby coś o mnie powiedział, skoro mnie zna. Ale usłyszałem jedynie: „Przestań mi mącić w głowie”. Jak się później okazało, ten mężczyzna nie wiedział o mnie nic. Zeznał, że mieszkam w Pabianicach i wskazał zawód, którego nie wykonuję oraz auto, jakiego nigdy nie miałem (marka do wiadomości redakcji). Nic się nie zgadzało.

Prokuratura złożyła do sądu wniosek o aresztowanie pana Piotra, a sąd przychylił się do tego wniosku. Najpierw ksawerowianin trafił na trzy tygodnie do aresztu na warszawskiej Białołęce, później znalazł się za kratami w Płocku.

– Było to najgorsze miejsce, w jakim przebywałem. Małe pomieszczenie, 6 osadzonych na 15 metrach kwadratowych, pluskwy, wszystko zagrzybiałe… Musiałem obciąć włosy – relacjonuje nasz rozmówca.

Po pół roku został przewieziony do kolejnego aresztu. Tym razem na ul. Smutną w Łodzi, gdzie spotkał M.B., dla którego według Damiana Sz. Piotr Chałupka był narkotykowym kurierem.

– Tam zobaczyłem tego mężczyznę po raz pierwszy. On mnie też. Powiedział wtedy: „To ja jestem M. B., a ty miałeś dla mnie wozić narkotyki” – wspomina.

W tym czasie w prokuraturze powstawał akt oskarżenia. Piotrowi Chałupce zarzucono że:

W okresie od stycznia 2016 r. do 30 czerwca 2016 r. w Pabianicach, woj. łódzkie oraz w Berlinie w Niemczech, a także innych miejscowościach na terenie Polski i Niemiec, wbrew przepisom ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii, działając samodzielnie oraz wspólnie i w porozumieniu z M.B., w ramach ustalonego podziału ról, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, wziął udział w wewnątrzwspólnotowym nabyciu znacznej ilości środków odurzających w postaci marihuany, w łącznej ilości nie mniejszej niż 187,5 kg oraz heroiny w łącznej ilości 5 kg, w ten sposób, że wskazane środki narkotyczne nabył od przebywającego w Berlinie D. M., ps. Cygi, w pięciu transakcjach, w ilości po 37,5 kg marihuany każda transakcja, w kwocie 2.500 euro za kilogram ( łącznie 187,5 kg marihuany w kwocie 468.750 euro, tj. około 2.000.000 zł ) oraz po 1 kg heroiny w kwocie 25.000 euro za kilogram ( łącznie 5 kg heroiny w kwocie 125.000 euro, tj. około 520.000 zł ) i następnie samochodem osobowym przewiózł je do Polski przez przejście graniczne w Świecku, ukryte w dużych opakowaniach z proszkami do prania, przy czym z popełnienia tego przestępstwa uczynił sobie stałe źródło dochodu.

Proces rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Łodzi po dwunastu miesiącach od zatrzymania, a dokładnie 14 października 2019 roku. Pan Piotr cały ten czas przebywał w areszcie.

Na ławie oskarżonych oprócz niego zasiedli jeszcze: M.B, dla którego miał wozić narkotyki, była żona Damiana Sz., mającego status tzw. małego świadka koronnego, a także jeszcze jeden mężczyzna, również wskazany jako kurier, obecny partner byłej żony Damiana Sz.

Akt oskarżenia powstał wyłącznie w oparciu o zeznania Damiana Sz. Prokuratura nie przedstawiła żadnych innych dowodów, np. zdjęć, nagrań z monitoringu, odcisków palców, sms-ów, zapisów rozmów. Damian Sz. nie był precyzyjny w swoich zeznaniach. Stwierdził jedynie, że pierwszej połowie 2016 roku Piotr Chałupka przewoził narkotyki co najmniej pięć razy, a do wyjazdów miało dochodzić w weekendy.

– Pan, który mnie pomawia nie pamiętał dokładnych dat, nie potrafił powiedzieć, kiedy miałem jeździć do Berlina, a moja żona przedstawiła alibi praktycznie na wszystkie weekendy w tym okresie. Miałem podbite karty pracy z Lumiledsa, gdzie pracowałem. Intensywnie odwiedzaliśmy też rodzinę i znajomych, zapraszając ich na komunię córki. Sędziego w ogóle to nie obchodziło – mówi 43-latek.

Damian Sz., jak wynika z aktu oskarżenia i zeznań przed sądem, pamiętał natomiast ze szczegółami, ile narkotyków miało być przewiezione i ile kosztowały. Stąd dokładna waga – 187,5 kg marihuany i 5 kg heroiny. Nigdy ich jednak nie widział.

„Nie jestem w stanie powiedzieć, czy podczas tych spotkań z Chałupką zaglądałem do tych opakowań po proszku do prania. Jeżeli narkotyki miały być wirtualne w tych opakowaniach, to pieniądze nie były już wirtualne, bo ja je widziałem” – mówił w sądzie.

Jedną z kluczowych rozpraw miała być ta z 18 grudnia 2019 roku, na którą na wniosek obrońcy Piotra Chałupki do sądu został wezwany mężczyzna o zbieżnym imieniu i nazwisku. Rozpoznała go była żona Damiana Sz. Z jej słów wynikało, że Damian Sz. też go zna.

„Ten Piotr Chałupka, który jest tutaj oskarżonym, to nie jest tym (…). Prawidłowym oskarżonym, powinien być ten (…), który dziś zeznawał jako świadek. W 2011 roku, jak byłam na wakacjach z Damianem Sz., to był tam chłopak, tylko że młodszy. To właśnie był ten (…), który dziś zeznawał jako świadek. Na wakacjach byliśmy w Ustroniu Morskim” – zeznała.

Po tej rozprawie i wpłacie 60 tys. zł kaucji (żona pana Piotra wzięła na nią pożyczkę) ksawerowianin opuścił areszt śledczy.

Mężczyzna, który ma zbieżne imię i nazwisko był ponownie wezwany do sądu 6 lutego bieżącego roku. Wtedy też nastąpiła konfrontacja między nim i Damianem Sz. Świadek koronny zeznał wtedy:

„Po dzisiejszej czynności konfrontacji nie mam żadnych wątpliwości, co do tego, że tym (…), który przyjeżdżał do Niemiec jest oskarżony Piotr Chałupka, a nie świadek (…). Ja tego świadka w ogóle nie znam, widziałem go dzisiaj po raz pierwszy w życiu” – stwierdził.

Jego słowa stały w opozycji do zeznań byłej żony Damiana Sz., która podtrzymała to, co powiedziała kilka tygodni wcześniej:

„Jestem na 100% pewna, że to ten chłopak, znaczy świadek (…) był w 2011 roku w Ustroniu razem z nami. Mówię tutaj o świadku (…)” – mówiła.

Zbieżność nazwisk oskarżonego i świadka oraz zeznania kobiety nie były dla sądu wystarczającym powodem, aby przyjrzeć się bliżej temu drugiemu. Zwłaszcza że okazało się, że ten świadek pracuje w zawodzie, który rzekomo miał wykonywać Piotr Chałupka, a o którym to zawodzie mówił w prokuraturze Damian Sz., opisując oskarżonego jeszcze przed jego zatrzymaniem. Ponadto ów świadek był w posiadaniu samochodu tej samej marki i modelu, którym miały być przewożone narkotyki.

Piotr Chałupka na wolności jest od roku. Wrócił do pracy na Politechnice Łódzkiej, bo mimo poważnych oskarżeń i piętnastu miesięcy w areszcie władze uczelni zdecydowały się zatrudnić go ponownie. Jest jednak wykończony psychicznie. Niespełna sześć miesięcy temu zapadł bowiem wyrok: 7 lat i 4 miesiące bezwzględnego więzienia oraz kara pieniężna w wysokości ponad 2,5 mln zł. Spośród czworga skazanych ksawerowianin, zresztą jako jedyna osoba niekarana, dostał najsurowszy.

Przed ogłoszeniem wyroku miał nadzieję na uniewinnienie, bo o jego rzekomej winie „świadczyły” jedynie zeznania Damiana Sz. Tak się jednak nie stało.

– To jest państwo dla przestępców. Przestępca zezna wszystko, byle nie iść do więzienia. A zbrodniarzem nazywają mnie… – skazanemu mężczyźnie łamie się głos. – Sąd zignorował wszystko, co przedstawiłem na swoją obronę, a co świadczyło, że nie mogłem być wtedy w Niemczech: zeznania rodziny, znajomych, podbite karty z pracy, wyciągi bankowe, bilingi rozmów telefonicznych, nagrania z rodzinnych uroczystości. Wszystko… Ja i moi bliscy idziemy na dno.

Świadek, który pogrążył pana Piotra to kryminalista. Według jego zeznań w 2009 roku był tymczasowo aresztowany, w latach 2011 – 2012 ukrywał się przed policją, od listopada 2012 roku do lipca 2013 roku ponownie przebywał w areszcie, gdzie handlował przemyconymi za kraty narkotykami.

– Uczestniczyłem w procederze oszustw metodą na wnuczka i policjanta – przyznał przed sądem.

W marcu 2015 roku został zatrzymany podczas kradzieży samochodu i tymczasowo aresztowany na sześć miesięcy.

„Dostałem kategorię „N” w areszcie śledczym w Piotrkowie Trybunalskim za to, że wszcząłem awanturę z funkcjonariuszami służby więziennej i zabarykadowałem się w celi na dwie godziny. Leczyłem się psychiatrycznie, głową powybijałem szyby w ośrodku szkolono-wychowawczym. Powodem tego był alkohol. Byłem w szpitalu na ul. Aleksandrowskiej, to było w 1997 roku. Zawieźli mnie z ośrodka, żeby mieć spokój, objawów psychotycznych nie stwierdzono u mnie. Byłem na Aleksandrowskiej około roku” – widnieje w zeznaniach Damiana Sz.

Sąd Okręgowy w Łodzi skazując Piotra Chałupkę na więzienie nie miał wątpliwości, że obciążający go kryminalista mówił prawdę, czego potwierdzenie znajduje się między innymi w tym fragmencie uzasadnienia wyroku ogłoszonego przez sędziego Marka Chmielę:

„Nie sposób racjonalnie zakładać, że Damian Sz. gotów był się narazić na ostracyzm w świecie przestępczym, podejmując współpracę z organami ścigania, by jednocześnie pomówić oskarżonego Piotra Chałupkę o obrót narkotykami czy pomylić go z inną osobą – ryzykując utratę możliwości nadzwyczajnego złagodzenia grożącej mu kary (…). Świadek co najmniej pięć razy jechał samochodem z Piotrem Chałupką, rozmawiał z nim, więc bez wątpienia miał możliwość zapamiętania jego wyglądu i poznania jego tożsamości. Z kolei przeprowadzona w toku postępowania konfrontacja świadka, tj. osoby, która według oskarżonego powinna ponosić odpowiedzialność w niniejszym postępowaniu karnym, z Damianem Sz. potwierdziła prawidłowość rozpoznania dokonanego zarówno na etapie postępowania przygotowawczego, jak i sądowego (…)”.

Innego zdania jest mecenas Bartłomiej Trętowski, obrońca Piotra Chałupki, który w długiej, liczącej 62 strony apelacji „wypunktował” nieprawidłowości, jakich zdaniem adwokata dopuścił się sąd przy ocenie materiału dowodowego. Mecenas zwrócił uwagę m.in. na to, że „Damian Sz. przyznaje się bez jakiegokolwiek zażenowania do tego, że dopuszczał się w przeszłości wielu oszustw, a pomimo tego jego depozycje zostały uznane za prawdziwe tylko dlatego, że zapewnił (wyjątkowo) o braku kłamstwa w tej konkretnej sprawie (…).

Jak Bartłomiej Trętowski ocenia działania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości?

– Takie pomyłki są nie tylko możliwe, ale nawet będą zdarzały się coraz częściej. Jeszcze na aplikacji adwokackiej miałem szansę uczestniczyć w wielu procesach, które dotyczyły spraw z okresu terroru kryminalnego lat dziewięćdziesiątych. Byłem pod ogromnym wrażeniem funkcjonariuszy, którzy nie tylko gromadzili olbrzymi materiał dowodowy, ale również byli w stanie sami zeznawać jako świadkowie i wyjaśniać różne aspekty sprawy, często po wielu latach. W chwili obecnej pracy operacyjnej policji po prostu nie ma, a przynajmniej nie ma po niej śladu w aktach spraw. Coraz częściej spotykam się z aktami oskarżenia, które opierają się wyłącznie na zeznaniach jednej osoby, skruszonego przestępcy, który przypomina sobie o przestępstwach innych osób. Należy jednak pamiętać, że to wszystko dzieje się zgodnie z prawem. Prokurator ma prawo wnieść akt oskarżenia oparty na zeznaniach tylko jednego świadka (nawet kryminalisty), a sąd ma prawo uznać nawet pojedynczy dowód za wystarczający, żeby wydać wyrok skazujący – mówi Bartłomiej Trętowski.

Sąd Apelacyjny, do którego odwołał się Piotr Chałupka, nie ogłosił jeszcze wyroku. Na uniewinnienie ksawerowianin stracił już nadzieję, liczy jednak, że sprawa zostanie przekazana do ponownego rozpatrzenia. Ale nie można też wykluczyć, że wyrok będzie podwyższony. Prokurator domagał się bowiem dla pana Piotra 12 lat więzienia i dlatego również złożył apelację. Rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego to prawdopodobnie kwestia tygodni.

Fragmenty rozmowy z Panem Piotrem i jego żoną:

Wydanym na Piotra Chałupkę wyrokiem zainteresowała się telewizja Polsat. Mężczyzna i jego żona Agnieszka będą uczestnikami programu „Państwo w Państwie”. Emisja odcinka opisującego tę kontrowersyjną sprawę jest zaplanowana na 10 stycznia.

Patrycja Socha
Przemysław Jach

REKLAMA
Subskrybuj
Powiadom o
24 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments

Nieprawdopodobne…
Co za banda. Panie Piotrze, życzę wytrwałości i siły, oby prawda wyszła na jaw.

Skorzystam z okazji i przypomnę o sobie. Nieznajomy gówniarz z bloku obok zza firanki cyknął mi zdjęcie i rozpowszechnił na całe województwo za pomocą Facebooka. A całe społeczeństwo z dziećmi i kobietami na czele ubliża mi co 10 metrów: dno, bydle, bandyta, bo są pewni że jestem jakimś gwałcicielem dzieci który wyszedł z więzienia. A autor wymyślił sobie to bo mu tak koledzy przed blokiem mówili. Prokurator odsyła mnie z kwitkiem bo muszę sam złapać przestępcę. Obudźcie się ludzie bo i waszym życiem ktoś może się zabawić przez internet ! Wzruszacie się na filmach „25 lat niewinności”: a sami wykonujecie… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by pokrzywdzony

Piotr, kolego nie mogę w to uwierzyć, że coś tak obrzydliwego mogło Cię spotkać 🙁

Ciekawe subiektywne spojrzenie na sprawę. Swoją drogą nieźle, że gość popłacze się w mediach i od razu wzbudza falę współczucia. A co jeśli sąd wie więcej niż jest w tych wypocinach?

Na jakiej zasadzie sąd może wiedzieć więcej? Sędzia prowadził samodzielne śledztwo i zebrał dowody? Jak się nie ma pojęcie o przebiegu procesu to się pisze takie bzdury.

Przepraszam, źle się wyraziłem. Artykuł przedstawia tylko stronę Pana Piotra i być może jest niesłusznie oskarżony, natomiast decyzja sędziego jest oparta też na dowodach oskarżenia. Nie chce mi się wierzyć, że wyrok był oparta tylko na zeznaniach jednego człowieka ignorując wszystko co przedstawiła obrona. Jeżeli jest niewinny to życzę szybkiej wygranej i wysokiego zadośćuczynienia.

Nie ma dowodów oskarżenia. Przecież jest to napisane w artykule. Wyrok został wydany tylko na podstawie zeznań świadka.

W artykule jest tylko stanowisko Pana Piotra, nie mam powodu aby mu nie wierzyć, ale od dziennikarzy wymagał bym jednak trochę więcej wysiłku. Można próbować dotrzeć do akt sprawy, do świadków. To dzięki dociekliwości dziennikarzy a nie wyłącznie przedstawiania racji jednej strony następują ujawnienia nowych faktów i zwroty w śledztwach. Nie negeję samego artykułu, ale PanTuNieStał ma pełne prawo do wyrażenia opini o subiektywnym przedstawieniu sprawy i ma do niej podstawy bez względu na to jakie mamy stanowisko w tej sprawie.

Drogi sneer, my mamy akta sprawy. Przeczytaliśmy cały akt oskarżenia, protokoły z wszystkich posiedzeń sądu, wyrok z uzasadnieniem. Nie ma żadnych świadków, ani dowodów. Naprawdę tak trudno to zrozumieć, że wyrok zapadł tylko na podstawie zeznań skruszonego przestępcy?

Gdybyśmy ukryli przed opinia publiczna istotne fakty sprawy narażali byśmy się na proces, szczególnie, że opisujemy działania sądu i prokuratury. Opisując tę sprawę, nigdzie nie napisaliśmy, że Pan Piotr jest na 100% niewinny. Jest jednak sporo dziwnych okoliczności, którym prokuratura czy sąd powinny się bliżej przyjrzeć. Interesujące byłby chociaż powiązania oskarżonego ze światem przestępczym.Jak człowiek z wyższym wykształceniem pracujący na PŁ, dostał „możliwość” transportu narkotyków wartych miliony. Do takich zadań wykorzystuje się sprawdzonych ludzi, a ten Pan nie ma żadnej kartoteki. Dlaczego świadek nie potrafi podać nawet jednej daty wyjazdu, a w innych zeznaniach podaje dokładne ceny narkotyków i ich… Czytaj więcej »

Słuchaj, jestem dziennikarzem. Wypowiadasz się w sprawie jak osoba opowiadająca się za jedną stroną. A przy okazji piszesz artykuły dla tego portalu. Co ciekawe, żaden konkretny autor nie podpisał się pod tym tekstem. Dość nietypowe, jak na dziennikarzy. Odpowiedzialność zbiorowa? I jakim cudem macie dostęp do akt sprawy, która, z tego co wiem, ale może się mylę, jest w toku. Twierdzenie, że człowiek z wyższym wykształceniem, pracujący na PŁ, jest bardziej niewinny od człowieka, który na PŁ nie pracuje, jest co najmniej najmniej naiwne. A pytanie, na jakiej zasadzie sąd może wiedzieć więcej, kwalifikuje się już do jakiejś wielkiej wszechwiedzy.… Czytaj więcej »

Szkoda strzępić klawiaturę…

Uważam , że artykuł jest dość obszerny i wszystko się łączy w logiczną całość , więc skąd ten atak – z tymi wypocinami. Ciekaw jestem co byś zrobił gdyby Cię nagle tak zawinęli z domu i siedziałbyś z 5 typami i bał się o swoją dupę DOSŁOWNIE. Siedzisz w ciepłym pokoiku w swoich czterech ścianach i piszesz co Ci ślina na język przyniesie. Jeżeli redaktor decyduje się na publikację, to ma świadomość , że jak będzie konfabulował to straci czytelników i narazi się na odpowiedzialność. Obejrzyj sobie film ,,Układ Zamknięty ” to może choć trochę Ci się rozjaśni w głowie… Czytaj więcej »

Ostatni mój post się nie ukazał. Napisałem w nim dlaczego z imienia i nazwiska nie są przedstawieni sędziowie i prokuratorzy?

Jest imię i nazwisko sędziego.

w sumie w obecnej chwili tylko się cieszyć. ciepły lokal , tv, konsola do gier, spacerniak, żarcie – i wszystko za darmo! w czasie pandemii firmy upadają a tu dają z pocałowaniem ręki. później tylko wyjście. miliony odszkodowania i nawet tandiemy z drugiej części filmu o nieprawomocnie skazanym! same plusy! ja tu widze że kasa sama się zrobi. tylko troszkę wytrwałości i normalnie miód malia!

Lat bez widzenia dziecka jak dorasta nikt mu nie oda taki dowcipnis z ciebie

Praworządne sądy

Życzę wiele wytrwałości i siły! A przede wszystkim sprawiedliwości.

Niestety sądy w Łodzi nie grzeszą wnikliwą analizą akt…Całe szczęście, że sąd zdecydował się uchylić areszt p. Piotrowi w zamian za poręczenie majątkowe. Mój partner jest tymczasowo aresztowany wyłącznie na podstawie zarzutów (popartych, a jakże!, zeznaniami tzw. małego świadka) od 25 miesięcy!

Chociaż w życiu na PiS- orów nie zagłosuję, Ziobro też nie jest z mojej bajki, to zgodzę się z nim w jednym, że sędziowie to klika ( oczywiście bez uogólniania ). Na szczeblu sądów rejonowych, w większości to nieudacznicy bez ambicji awansu, którzy dobiją tam do emerytury, ewentualnie pod koniec swojej „kariery”,` znajdą się w okręgowym, bo ktoś zdolniejszy poszedł w góre. Ciekawym wydarzeniem w życiu prawników jest coroczny Bal Mistrzów Sportu Środowisk Prawniczych , ogłaszany na stronie „Adwokatura Polska „,…cytat „Impreza spotkała się z dużym zainteresowaniem ze strony Koleżanek i Kolegów z całej Polski. Nie licząc łódzkiej izby adwokackiej,… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by andre

„nic dodać…”, i że to są dowody na układy, czy inne tam jakieś fantasmagorie? Pełno grup zawodowych organizuje takowe imprezy. Ergo, słabe te wynurzenia….

Widać jak płytko myślisz, nie twierdze że ginekolog nie może się spotykać z chirurgiem, czy strażak z policjantem, burmistrz, prezydent z biznesmenami, ale w wypadku prawników nie raz adwokat staje się sędzią i odwrotnie, pewne sprawy, wyroki załatwiane przy stoliku, w zaciszu domowym, na telefon, po znajomości doświadczyłem to na własnej skórze. Sala sądowa służy tylko do ogłoszenia wyroku,…i pewnie to miał na myśli Ziobro, aby niektórych twardo zakorzenionych w tych „mafijnych” układach, rozbić i wysłać do innych miast. Młody prawnik nie ma szans zaistnieć w małych miastach sądach rejonowych, okręgowych przy chociażby tak skomplikowanych, ważnych sprawach jak ta powyżej,… Czytaj więcej »

Tak, to tylko moze byc w Polsce. Jak mozna skazac niewinna osobe na podstawie zeznania kryminalisty bez zadnych dowodow, a przy aferze z Amber Gold skazac tylko dwoje ludzi majac mnostwo dowodow na innych sprawcow? To pokazuje jaka Polska jest skorumpowana i ze wystarczy miec tylko znajomosci zeby uniknac kary.

Prawo zostało tak skonstruowane aby chronić przestępców.Ofiara jest zdana na własne siły.Sam kiedyś zostałem zaatakowany w sądzie przez typa ,któremu nie spodobały się moje zeznania jako świadka.Prokurator na moje zażalenie w tej sprawie odpowiedział ,że jestem dorosły i mogę się sam bronić.