W tej kolejce fani drużyn piłkarskich z naszego powiatu byli świadkami wielu emocji. PTC rywalizowało z Ksawerowem o prymat w powiecie, a zieloni zdołali wywalczyć z Widzewem II Łódź pełną pulę punktów. 
PTC Pabianice – GKS Ksawerów 0:2 (0:0)

Fioletowi przystąpili do tego meczu po zdobyciu cennego oczka w starciu z Włókniarzem Pabianice w derbach miasta. Trener Michał Buchowicz nie mógł jednak tym razem wystawić do boju najmocniejszej jedenastki. Za kartki pauzuje Filip Bednarski, a urazów nabawili się Patryk Wujak oraz Jacek Hiler. Daleki od pełnej sprawności jest też Paweł Drewniak. Do pomocy ściągnięty został za to nowy zawodnik, siedemnastoletni Emil Korpal, który może występować na pozycji obrońcy oraz defensywnego pomocnika.

Początkowo braki kadrowe zupełnie nie przeszkadzały fioletowym w grze, bowiem już w trzeciej minucie spotkania Piotr Szynka otrzymał znakomite, prostopadłe podanie i popędził na bramkę GKS-u. Naprzeciw snajpera PTC stanął jednak Damian Rzeźniczak, który wyczekał swojego rywala i zdołał obronić strzał w sytuacji sam na sam. Na trybunach było słychać jęk zawodu, ale pabianiczanie nie zamierzali odpuszczać.

W tej akcji Szynka mógł dać swojemu klubowi prowadzenie

Stosowali oni na przyjezdnych wysoki pressing, dzięki któremu Szynka ponownie znalazł się z piłką w polu karnym, ale w dużym tłoku nie mógł zdecydować co z nią zrobić. Po chwili w dogodnej sytuacji na skraju pola karnego znalazł się także Rafał Cukierski, ale zamiast próby strzału zdecydował się on podawać wybiegającemu Stańczykowi. Ten był jednak zbyt wolny i z akcji wyszły nici.

Ksawerowianie pozwolili wyszumieć się gospodarzom, po czym zaczęli coraz bardziej przejmować kontrolę nad meczem. Raz, po błędzie w obronie Daniela Dudzińskiego jeden z piłkarzy GKS-u popędził na bramkę Hajduka, ale zamiast podawać do lepiej ustawionego kolegi, zdecydował się na strzał z ostrego kąta i chybił celu. Odgryźć próbowali się fioletowi, którzy przez chwilę zakotwiczyli się w okolicach pola karnego GKS-u, ale po czterech nieczystych strzałach rywale zdołali wyjść z tej sytuacji obronną ręką.

Piłka po tym uderzeniu głową niemal otarła się o poprzeczkę bramki GKS-u

Ostatnią, znakomitą sytuację w pierwszej połowie miał Rafał Cukierski, który otrzymał dobre dośrodkowanie w pole karne, po którym oddał strzał głową. Na jego nieszczęście futbolówka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W pierwszej połowie żadna z ekip nie potrafiła ostatecznie znaleźć drogi do siatki i zgromadzeni na trybunach kibice liczyli, że po przerwie w końcu otworzy się worek z bramkami.

Po zmianie stron na murawie znacznie lepiej skoncentrowani byli przyjezdni. Opłaciło im się to już po sześciu minutach. Tomasz Ostalczyk dostał prostopadłe podanie, po którym znalazł się oko w oko z golkiperem PTC. Zawodnik GKS-u uderzył lekko, ale technicznie, czym kompletnie zaskoczył Hajduka. Bramkarzowi pozostało jedynie wyciągnąć piłkę z siatki.

Fioletowi starali się szybko odpowiedzieć, ale ksawerowianie spychali ich coraz bardziej do defensywy. W 59. minucie powinno być już 0:2, ale Ostalczyk z bliskiej odległości trafił prosto w bramkarza. Kilka minut później miał on kolejną sytuację, lecz tym razem futbolówka po strzale głową minęła słupek bramki.

Gospodarze stracili za to energię, którą prezentowali na początku spotkania. Najlepszą okazję do wyrównania miał Daniel Dudziński. Po jego bezpośrednim strzale z rzutu wolnego ratować kolegów przed stratą bramki musiał Rzeźniczak. W 82. minucie Ostalczyk ponownie mógł podwyższyć prowadzenie swojego zespołu i choć mu się to nie udało, to na kolejną szansę nie musiał długo czekać.

Ostalczyk kompletnie zmylił rywala na linii bramkowej

W 85. minucie bramkarz PTC Pabianice źle ocenił swoje możliwości i wybiegł daleko od swojej bramki, by przechwycić piłkę. Szybszy był jednak piłkarz gości, który minął golkipera i zaczął wbiegać w pole karne. Hajduk tak bardzo chciał odebrać rywalowi futbolówkę, że dopuścił się przy tym faulu, a arbiter bez zawahania podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Ostalczyk, który pewnym strzałem w praw dolny róg ustalił wynik spotkania na 0:2.

Fioletowi ostatkami sił próbowali odmienić losy tego spotkania, ale nie byli w stanie już nic zdziałać. Kolejnych punktów będą oni musieli poszukać w przyszłą sobotę, o godzinie 14:00. Do Pabianic przyjedzie wtedy Sokół II Aleksandrów Łódzki, do którego PTC traci w tabeli 5 punktów. Za to GKS Ksawerów zagra u siebie z Widzewem II Łódź już w najbliższą środę o godzinie 18:00.

Bramki: 51. Tomasz Ostalczyk (0:1),

PTC Pabianice: Hajduk, Stuchała, Bączał, Sikorski, Dudziński, Kaźmierczak, Stolarek (79. Korpal), Cukierski (46. Łopatecki), Szynka (73. Prochuń), Stańczyk (88. Mikołajczyk), Boratyński (63. Drewniak).

GKS Ksawerów: Rzeźniczak, Telesiewicz, Kubala, Sowiński, Grala, Wojtyniak, Jan Rychta, Olszewski, Kozłewski, Ostalczyk (86. Karol Rychta), Jędrzejczyk.


Widzew II Łódź – Włókniarz Pabianice 3:5 (0:2)

Znakomite spotkanie zagrali za to w Łodzi zawodnicy Włókniarza Pabianice, którzy po średnim występie w derbach Pabianic tym postawili się wiceliderowi, pokonując go na jego własnym obiekcie 3:5.

Wynik otworzyła bramka Tomasza Sęczka, a na 0:2 jeszcze przed przerwą podwyższył Sebastian Dresler, który znakomicie zakończył kontratak całego zespołu.

Po zmianie stron pabianiczanie nie zamierzali zwalniać i drugi raz na listę strzelców zdołał się wpisać Dresler. Tym razem wybiegł znakomicie za linię obrony i znalazł się w czystej sytuacji. Obrońcy naciskali jeszcze zawodnika Włókniarza, ale ten nie dał się wytrącić z równowagi i zakończył akcję celnym strzałem po ziemi.

Gospodarze zdołali w końcu zdobyli gola, ale pabianiczanie byli nie do powstrzymania. Bramkę na 1:4 zdobył Tomasz Sęczek, któremu jeden z kolegów wycofał piłkę na skraj pola karnego. Zawodnik Włókniarza nie namyślał się długo i huknął w kierunku dalszego słupka, po raz kolejny pokonując bramkarza Widzewa.

Gospodarze zdołali zanotować drugie trafienie, ale kolejny raz odpowiedzieli zieloni. Jeden z zawodników drużyny z Pabianic wygrał przebitkę z graczem z Łodzi, po czym piłka trafiła pod nogi Jakuba Dobroszka. Ten przyjął ją sobie i oddał bardzo mocny strzał z odległości około 20 metrów. Piłka niczym pocisk samonaprowadzający trafiła w okolicach okienka bramki Widzewa, dając Włókniarzowi gola numer pięć.

Gospodarze zdołali zdobyć trzecią bramkę, ale ostatecznie przegrali 3:5. Wynik ten pozwolił pabianickiej drużynie zbliżyć się na dwa punkty do piątego LKS-u Rosanów.

W 26. kolejce zieloni otrzymają trzy punkty za walkower z KKS-em Włókniarzem Konstantynowem Łódzkim, a na murawę wybiegną oni w następną sobotę. O godzinie 17:00 podejmie ich u siebie Zawisza Rzgów.

REKLAMA

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o