Od ostatniej jesiennej kolejki Łódzkiej Klasy Okręgowej minął zaledwie tydzień. Czas ten jednak wystarczył, żeby pomyśleć o postawie, którą zaprezentowały nasze drużyny i dojść do pewnych wniosków. Postaramy się również zastanowić co czeka te ekipy w rozgrywkach wiosennych.
GKS Ksawerów – Dawid, który dotrzymuje kroku Goliatom:
W GKS-ie od początku było czuć dobrą atmosferę

W minionym sezonie piłkarze Jarosława Maćczaka zanotowali świetny start rozgrywek. Czym dalej w las, tym ich gra była jednak coraz gorsza. Ostatecznie po rundzie jesiennej zajmowali oni ósme miejsce, a na koniec sezonu uplasowali się na dziewiątej lokacie. Przed sezonem 2019/2020 trudno więc było rokować, jak będzie wyglądała gra ksawerowian w nadchodzących rozgrywkach. W kadrze GKS-u doszło bowiem do prawdziwej rewolucji. Z zespołem pożegnali się tacy zawodnicy jak Bartłomiej Grala, Damian Kozłewski czy Patryk Olszewski. Władze klubu postanowiły więc wykorzystać sytuację, w której znalazło się PTC Pabianice. Sfrustrowani wynikami gracze fioletowych zaczęli rozglądać się za lepszym miejscem do gdy i ich wybór padł właśnie na Ksawerów. W sumie w tym kierunku powędrowało aż 5 zawodników: Daniel Dudziński, Piotr Szynka, Rafał Cukierski, Dawid Kaźmierczak oraz Kacper Stańczyk. Trudno było wyrokować, czy ci piłkarze wniosą do klubu nową jakość, bowiem w ostatnim sezonie w barwach PTC zdecydowanie nie błyszczeli.

Już w inauguracji sezonu Daniel Dudziński musiał stanąć naprzeciw swoich byłych klubowych kolegów

Los sprawił, że w pierwszej kolejce GKS mierzył się właśnie z fioletowymi. Gospodarze prowadzili po golu Adriana Rudyka, ale wtedy trener ksawerowian wpuścił na murawę Rafała Cukierskiego. Były napastnik PTC strzelił dwa gole i zapewnił swojemu nowemu klubowi komplet punktów. W tym pojedynku transfery z pabianickiego klubu zdecydowanie się sprawdziły. GKS zanotował znakomity start rozgrywek, wygrywając w pięciu pierwszych kolejkach. Serię zwycięstw przerwały dopiero Termy Uniejów, wygrywając w Ksawerowie 1:2.

W przegranym starciu z Uniejowem jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył Tomasz Ostalczyk

Trener Jarosław Maćczak starał się stonować nadzieje na spektakularny sukces powtarzając, że jego zespół czeka jeszcze wiele pracy. W grze GKS-u było jednak widać niezwykłą nić porozumienia. Nowi zawodnicy bardzo szybko wkomponowali się do drużyny i akcje ksawerowian, jak na realia szóstego poziomu rozgrywkowego, potrafiły zaskakiwać. Nie obyło się jednak bez kryzysu. Po przegranej z Termami przyszedł remis z Sarnowem (0:0) oraz porażka z Widzewem II (5:1). Po tej małej burzy wyszła jednak tęcza.

W derbach powiatu zieloni byli dla gospodarzy jedynie tlem

Przegrana 5:1 musiała mocno urazić dumę ksawerowian, bowiem ci na derby powiatu z Włókniarzem Pabianice wyszli bardzo zmotywowani. Szybki hat-trick Tomasza Ostalczyka wybił pabianiczanom chęć na dalszą grę. Kolejne gole Szynki i Rikszajda sprawiły, że mecz zakończył się pogromem 5:1. Jak się okazało zwycięstwo to było początkiem znakomitej serii. GKS do ostatniej kolejki rundy przegrał tylko raz (2:3 z Zawiszą Rzgów), wygrywając za to pięć spotkań oraz remisując jedno.

Ważną bramkę w derbach z GLKS-em zdobył Rafał Rikszajd

Regularność w zdobywaniu punktów sprawiła, że na koniec rundy GKS ma na swoim koncie 32 punkty (o 9 więcej niż w sezonie 2018/2019). W trakcie 15 spotkań ksawerowianie zdobyli 35 bramek, tracąc przy tym 20 goli. Pozwoliło to na uplasowanie się na trzeciej lokacie, ze stratą pięciu oczek do drugiego Widzewa. Najlepszym strzelcem drużyny okazał się Tomasz Ostalczyk z 9 trafieniami na koncie.

Tomasz Ostalczyk stał się najskuteczniejszym strzelcem GKS-u w rundzie jesiennej z dziewięcioma trafieniami na koncie

Trzeba jednak spojrzeć na to, że transfery z PTC Pabianice okazały się strzałem w dziesiątkę. Daniel Dudziński zakończył rundę z 6 trafieniami na koncie, Rafał Cukierski z trzema, Piotr Szynka również z trzema, a Dawid Kaźmierczak i Kacper Stańczyk zdobyli po jednej bramce. Byli gracze fioletowych zostali zatem autorami 41% goli zdobytych przez GKS w tej rundzie (nie licząc do statystyk samobójczego trafienia gracza Rosanowa). Doliczyć do tego należy kilka asyst pierwszego i drugiego stopnia, a rezultat zrobi się naprawdę imponujący.

Daniel Dudziński wrócił w Ksawerowie do swojej wysokiej formy, zdobywając kilka ważnych bramek i asyst

Okazuje się, że rewolucja kadrowa przeprowadzona w GKS-ie była tym, czego potrzebował ten zespół. Wymiana kilku doświadczonych graczy na młodszych i żądnych sukcesów zmienników była jak widać kluczem do sukcesu. W kadrze regularnie występują również nastolatkowie tacy jak Patryk Wojtyniak, którzy zdecydowanie są przyszłością zespołu. Wydaje się, że jeśli ksawerowianie nie prześpią przerwy zimowej i dopracują kilka elementów, to mogą utrzymać zajmowane na razie trzecie miejsce w tabeli. Drużyna ta pokazywała bowiem jesienią zdecydowanie najładniejszą dla oka i najskuteczniejszą piłkę w powiecie.


GLKS Dłutów – Nieobliczalny beniaminek, który liczy na więcej:
Zbiorowa radość po pierwszy golu

W Dłutowie długo czekano na powrót do okręgówki. Szczęśliwym trafem awans do wyższej klasy rozgrywkowej zbiegł się z 70-leciem klubu, które hucznie świętowano w meczu inaugurującym sezon. Po części oficjalnej trzeba było przejść do grania w piłkę. Rywalem derbowego pojedynku był Włókniarz Pabianice i trzeba przyznać, że nie był to mecz najprzyjemniejszy do oglądania. Zarówno na murawie jak i poza nią więcej było fauli i obelg, niż czystej gry. Z tej wojny nerwów zwycięsko wyszli jednak dłutowianie, wygrywając 2:1 po golach Dawida Ruli i Pawła Jacha.

W kolejnych spotkaniach na GLKS czekał jednak zimny prysznic. W drugiej kolejce wyjazdowa przegrana ze Stalą Głowno 8:0, później 1:4 z Zawiszą Rzgów oraz 8:1 z KKS-em Koluszki. Kolejne punky udało się dopiero ugrać w zremisowanym 1:1 pojedynku ze Startem Brzeziny. Dłutowianie poszli jednak za ciosem i w wyjazdowym meczu z Sokołem II odnieśli drugą wygraną w sezonie (3:6).

Starcie z PTC Pabianice było dla dłutowian zdecydowanie najbardziej udane

GLKS zaczął pokazywać, że interesuje go utrzymanie w lidze. Aspiracje te zostały potwierdzone w meczu ze znajdującym się w kryzysie PTC Pabianice. Dłutowianie bezlitośnie rozbili przyjezdnych 7:0, pokazując że są zdecydowanymi faworytami w walce o pozostanie w okręgówce. GLKS potrzebował jednak do tego punktów, które udało się ugrać w starciu z Orłem Parzęczew (1:1) oraz Sarnowem (2:0).

Mariusz Woch dał swoim kolegom nadzieję na kolejne ligowe punkty, ale chwilę później GKS znów wyszedł na prowadzenie

W ostatniej kolejce rundy jesiennej GLKS rozgrywał w Ksawerowie derby powiatu. Dłutowianie postawili się gospodarzom, ale gol Mariusza Wocha nie wystarczył. Ostatecznie licznik punktów zdobytych jesienią zatrzymał się na czternastu oczkach, co daje GLKS-owi trzynastą lokatę w tabeli. Dłutów w 15 kolejkach strzelił 26 bramek, na co złożyło się między innymi aż dziesięć trafień Pawła Jacha. Jeżeli piłkarze GLKS-u będą mniej dyskutować z sędziami i kończyć mecze w komplecie, to będą na najlepszej drodze do pozostania w okręgówce. Rywale jednak nie śpią, zatem zimą czeka ich sporo pracy, aby poprawić pewne aspekty swojej gry. Przede wszystkim chodzi o obronę, bowiem dłutowianie tracą za dużo goli. W minionej rundzie piłka lądowała w ich siatce aż 46 razy.


PTC Pabianice – Drużyna, która potrzebuje cudu:
Bramkarze PTC w tym sezonie ligowym wyjmowali piłkę z siatki aż 51 razy

Już poprzedni sezon pokazał, że fioletowi znajdują się w coraz gorszej formie i potrzebują natychmiastowych zmian. Wszystkich sympatyków drużyny przeszedł zatem zimny dreszcz gdy usłyszeli, że pięciu wyróżniających się piłkarzy odchodzi do lokalnego rywala – GKS-u Ksawerów. Władze PTC starały się załatać powstałe luki sprowadzonymi na prędce zawodnikami, ale to zupełnie się nie udało. Dziury w składzie pozostały i rywale w każdym meczu bezlitośnie wykorzystywali ich istnienie.

Inauguracja sezonu nie przebiegła źle. Jasne było, że goszczący u fioletowych GKS Ksawerów ma mocniejszy skład. Prowadzenie PTC po bramce Adriana Rudyka było zatem dużym zaskoczeniem. Ostatecznie, punkty byłemu zespołowi dwiema bramkami zabrał Rafał Cukierski. Wynik był optymistyczny, ale zgromadzeni na trybunach kibice widzieli, że rezultat ten był raczej efektem fatalnego występu gości, niż przemyślanej taktyki fioletowych.

W drugiej kolejce fioletowych czekały derby Pabianic. Włókniarz pokazał dlaczego był uznawany za faworyta, wygrywając bez większego wysiłku 3:0. Później PTC przegrało u siebie aż 0:7 ze Stalą Głowno. Następnie przyszły porażki z Zawiszą (5:2), Koluszkami (1:4) oraz Brzezinami (2:1). Na ligowe punkty pabianiczanie musieli czekać aż do 7. kolejki. Wtedy to do naszego miasta przyjechał główny kandydat do spadku – Sokół II Aleksandrów. PTC miało okazję pokazać, że na poważnie myśli o utrzymaniu, ale po bardzo słabym meczu udało się ugrać zaledwie remis 1:1 po bramce Filipa Bednarskiego zdobytej po rzucie wolnym.

W następnej kolejce na fioletowych czekała kolejna okazja do zdobycia punktów. Rywalem był bowiem beniaminek – GLKS Dłutów. Pabianiczanie zagrali jednak fatalnie, przegrywając ostatecznie aż 0:7. Mecz ten zapoczątkował serię siedmiu porażek. W meczach tych PTC strzeliło zaledwie jedną bramkę, której autorem był Patryk Wujak.

Obraz po siódmej porażce z rzędu

Ostatnią nadzieja pozostawała w meczu kończącym rundę jesienną. Rywalem wyjazdowego starcia miał być LKS Sarnów, który również znajduje się w dołku. Fioletowi po całkiem dobrym występie przerwali w końcu niechlubną serię, pokonując gospodarzy 1:2. Gole strzelali Filip Bednarski i Patryk Wujak.

Wynik ten sprawił, że pabianiczanie po piętnastu kolejkach zajmują piętnaste miejsce w tabeli z dorobkiem 4 punktów. Fioletowi zdobyli w tej rundzie zaledwie 9 goli, co jest najgorszym wynikiem w stawce. Trzy na swoim koncie mają Bednarski i Wujak, dwie Rudyk, a jedną Dominik Kukieła. W grze PTC naprawdę trudno jest upatrywać pozytywów. Przez wiele spotkań gracze Michała Buchowicza nie byli w stanie dochodzić do jakichkolwiek sytuacji bramkowych. Gdy udało się to zmienić, to egzekutorzy nie potrafili trafiać z najprostszych pozycji. Piłkarze, którzy mieli zastąpić tych wytransferowanych do GKS-u Ksawerów w większości się nie sprawdzili. Jak widać u rywala za miedzą potrafią oni pokazać kawał dobrej gry, zatem problemem ich słabszej dyspozycji w PTC musiała być taktyka albo jakieś inne elementy.

W wykonaniu graczy PTC nawet strzały z trzech metrów potrafią chybić celu

Fioletowi mają braki niemal na każdej pozycji – wyjątek stanowi obsada bramki, w której świetnie spisuje się Adrian Kowalski. W obronie katastrofalne błędy popełniają Korpal i Bączał, czym ułatwiają rywalom zdobywanie goli. W środku pola po odejściu Dawida Kaźmierczaka również nie ma kto zabezpieczać tyłów oraz rozrzucać piłek na boki. W tej drugiej roli próbuje go zastąpić Kwiatkowski, ale z różnym skutkiem. Jeszcze większe braki widać jednak z przodu. Do zagrywanych za linię obrony piłek za wolno wybiegają Stachowski, Bednarski czy Wujak. Szybkość Dudzińskiego i Szynki była w tym elemencie gry niezwykle potrzebna. Największym problemem piłkarzy PTC był jednak mentalność. Po stracie goli często widać u nich brak wiary w wygraną.

Być może zwycięstwo odniesione w ostatniej kolejce tchnie w drużynę nowe siły. Jeśli jednak każdy z zawodników nie da od siebie wiosną 150% możliwości, to drużynę czeka niechybny spadek do A-klasy.


Włókniarz Pabianice – Konsekwencja, która popłaca:

Właśnie takie mecze jak ten z Sarnowem wygrany 5:3 pokazywały charakter zespołu

Przyjście do drużyny Włókniarza trenera Artura Dziuby dało drużynie dużo spokoju. W minionym sezonie było widać poprawę gry zielonych i nikt w klubie nie musiał już drżeć o utrzymanie w lidze. Siódme miejsce na koniec kampanii 2018/2019 było dobrą bazą do budowania czegoś lepszego. Jak zatem wygląda do tej pory gra pabianiczan w sezonie 2019/2020?

Derby w Dłutowie były bardzo ostre i lepiej taki styl gry znieśli gospodarze

Na początku zieloni zanotowali mały falstart. W inauguracji rozgrywek ulegli bowiem beniaminkowi z Dłutowa 2:1. Włókniarz szybko się jednak przełamał, wygrywając u siebie 3:0 z PTC Pabianice, a później pokonując na wyjeździe LKS Rosanów. Do ósmej kolejki sprawy wyglądały naprawdę dobrze, później nadszedł jednak okres gorszej gry.

Nowacki robił co mógł, ale w starciu z GKS-em aż pięciokrotnie wyjmował piłkę z siatki

Wydawało się, że derby powiatu z GKS-em będą meczem dwóch równorzędnych ekip. Gospodarze szybko wyszli jednak na trzybramkowe prowadzenie i mimo prób ze strony zielonych, przegrali oni aż 5:1. W następnej kolejce Widzew II Łódź rozbił pabianiczan 5:0, a później „trójkę” wpakowała zielonym Stal Głowno. Strata 13 goli i zdobycie zaledwie jednego w ciągu trzech spotkań nie napawała optymizmem. Wydawało się, że ta niechlubna seria będzie jeszcze trwać, ale w wyjazdowym starciu z Zawiszą Rzgów pabianiczanie zmotywowali się i pierwszy raz od wielu lat wywieźli z tego trudnego terenu komplet punktów.

Stal zrobiła swoje, fundując zielonym trzecią porażkę z rzędu

W końcówce rundy udało się jeszcze pokonać KKS Koluszki 1:0 oraz rozbić Sokoła II 6:0. Ostateczny dorobek zielonych po piętnastu kolejkach to 26 punktów i szóste miejsce w tabeli. Jest to rezultat o trzy punkty lepszy od uzyskanego na tym etapie rozgrywek w zeszłym roku. Pabianiczanie strzelili również 29 bramek, tracąc ich za to 26. Najlepszym strzelcem drużyny okazał się Sebastian Dresler, zdobywca 8 bramek. Tuż za jego plecami uplasowali się Tomasz Niżnikowski (6 trafień) i Paweł Leonow (4 trafienia).

W drużynie Artura Dziuby nie doszło zatem do żadnej rewolucji. Włókniarz chce powoli wzmacniać swoją kadrę i na dobre zakotwiczyć się w górnej połowie tabeli. Gdy się to uda być może zieloni włączą się do walki o podium. W tym sezonie w kilku spotkaniach mogli zagrać lepiej. Główną bronią pabianiczan jest jednak wola walki, bo nawet gdy mecz nie układa się po ich myśli, to potrafią oni podjąć próbę odwrócenia losów spotkania. Ta cecha może być bardzo ważna w rundzie wiosennej i pomóc Włókniarzowi w awansie o pozycję lub dwie w ligowej tabeli.

REKLAMA

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o