Strona główna Styl życia Ludzie W małżeństwie od 70 lat! Tak wygląda prawdziwa miłość

W małżeństwie od 70 lat! Tak wygląda prawdziwa miłość

4
Niewiele jest par, które mogą pochwalić się tak pięknym jubileuszem, jakim jest 70 rocznica ślubu. A dokładnie tyle minie jutro od dnia, kiedy małżeńską przysięgę złożyli sobie Helena i Ryszard Skupińscy z Pabianic. Dla nich zobowiązanie „i nie opuszczę cię aż do śmierci” to nie tylko wypowiedziane w kościele słowa…

Na ślubnym kobiercu stanęli 24 września 1949 roku, po prawie rocznej znajomości, nawiązanej podczas zabawy tanecznej. 19-letnia wtedy pani Helena dobrze pamięta tę październikową sobotę 1948 roku w sali przy ulicy Traugutta.

– Wybrałam się tam z przyjaciółką, po pracy (była zatrudniona w fabryce Rudolfa Kindlera, na przędzalni – przyp. red.). Tańczyłyśmy, gdy zaczęło nas oklaskiwać dwóch kawalerów – Ryśków. Jeden, niższy, podszedł do Lodzi, a drugi gdzieś się zawieruszył. Ale tylko na moment… – opowiada. – Chwilę później przynieśli lemoniadę, usiedliśmy przy stoliku. Nagle ktoś potrącił stolik i wszystkie szklanki się stłukły. Co z tego wynikło? Dwa małżeństwa.

Wcześniej cała czwórka trzymała się razem – wspólnie chodzili do kościoła, do parku i na potańcówki. Dziewczętom trudno było sobie wyobrazić, by jedna się z kimś spotykała, a druga nie. Nawet złożyły przyrzeczenie, że się nie zostawią. Życie napisało im wymarzony scenariusz.

Pana Ryszarda ujęły uroda i charakter przyszłej żony. A im lepiej ją poznawał, tym bardziej nabierał przekonania, że właśnie z nią chce spędzić  życie.

– Miała piękne loki i była taka… kochana. Mnie od razu zapukało coś w sercu – zdradza małżonek. – Gdy się poznaliśmy, byłem już po wojsku. Późną wiosną podjęliśmy decyzję, że się pobierzemy.

Tymczasem jedna z cioć pani Heleny orzekła, że ta nie ma gustu. Pytała, dlaczego wybrała tego, a nie tamtego Ryśka.

– A przecież to oni nas wybrali. I nie mogło stać się lepiej – śmieje się jubilatka.

Oboje są rodowitymi pabianiczanami, mieszkali jednak w innych częściach miasta – on przy Karniszewickiej, ona przy Pięknej. Po ślubie zamieszkali w rodzinnym domu pani Heleny. Wtedy…

– Zaczęłam wychowywać męża po swojemu. Trochę musiałam – żartuje.

To ona grała w małżeństwie pierwsze skrzypce, jednak decyzje podejmowali wspólnie. Tak pozostało do dzisiaj. Znakomicie się uzupełniają. Pan Ryszard jest raczej osobą powolną, pani Helena – energiczną i dobrze zorganizowaną, co zawsze budziło podziw jej drugiej połówki. Chociaż oboje pracowali, dom zawsze był posprzątany, obiad ugotowany, a dzieci miały odrobione lekcje. Duża w tym zasługa pana Ryszarda, który chętnie angażował się w codzienne obowiązki – pranie, sprzątanie, zmywanie czy mycie podłóg. Lubią porządek. I zgodę, dlatego nie było między nimi „cichych dni”. Najwyżej parę powiedzianych trochę głośniej zdań…

Pani Helena ma teraz 90 lat, jej mąż – 94. Wiek sprawił, że podupadli na zdrowiu, ale radości życia i pogody ducha może im pozazdrościć wiele znacznie młodszych osób. Mimo upływu czasu nadal się kochają i szanują. Bo właśnie miłość jest ich zdaniem podstawą długiego i szczęśliwego małżeństwa. Ale nie tylko.

– W naszym nie było zazdrości, takiej nieuzasadnionej. Daliśmy sobie wolność. Ufaliśmy sobie. Na przykład na weselach mąż tańczył z różnymi kobietami, ze mną może 2-3 razy. Ale i ja nie zachodziłam kurzem – wspomina pabianiczanka.

Państwo Skupińscy mają dwie córki (starsza od prawie 40 lat mieszka we Francji, młodsza w Pabianicach), dwie wnuczki, dwóch wnuków i czworo prawnucząt, z których najmłodsze (dziewczynka) nie skończyło jeszcze 7 lat.

REKLAMA
Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Gratulacje dla Państwa!!💕🎂Aż nie wiem czego życzyć?Zdrówka.Ponieważ miłość i spełnienie cudownej Rodziny Państwo posiadający.Jeszcze raz GRATULACJE!❤

Sto lat pożycia małżeńskiego 🙂

Najserdeczniejsze zyczenia takich małżeństw już nie ma Dziś od słówka do słówka i pyskówka i pozew rozwodowy Życzę państwu zdrowia uśmiechu na każdy dzień samych słonecznych dni spełnienia wszystkich marzeń i wszystkiego naj….. pozdrawiam

Gratuluję wytrwałości ja „padłem” po 37 latach…nie dało rady dalej….