Strona główna Styl życia Ludzie „Kura w czapce” to jej znak rozpoznawczy

„Kura w czapce” to jej znak rozpoznawczy

0
Kury i robótki ręczne to znak rozpoznawczy Katarzyny Kalety, mieszkanki Ksawerowa. Bo Katarzyna to „Kura w czapce” i to nie byle jakiej. Kolorowe czapki, które artystka dzierga od świtu do wieczora nosi już Maria Peszek, król TVN-u Kuba Wojewódzki, Robert Biedroń z narzeczonym Krzysztofem Śmieszkiem, dziennikarze i podróżnicy Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski, malarka Marta Frej czy Jurek Owsiak.

Maria Peszek dostała swoją czapkę, chyba już dziesiątą, na koncercie w Kaliszu.
– Koncert super, a ja, jak nakazuje tradycja rzuciłam tęczową czapkę na „Sorry Polsko” – wspomina artystka. – Czapa doleciała, a Maria zaśpiewała w niej ostatni bis.
Kuba Wojewódzki czapkę dostał na Przystanku Woodstock w roku 2013, w dniu swoich 50 urodzin. – Myślałam, że ją zgubił albo komuś oddał. A tu proszę! Po 2,5 roku Kuba wrzucił na Facebook’a zdjęcie w czapce ode mnie – dodaje.

Czapki Katarzyny na wielu głowach, i to nie tylko tych z pierwszych stron gazet, dotarły już na krańce świata – do Australii, Chile, pod szczyt Ama Dablam w Himalajach, do Włoch, Niemiec, Finlandii, USA, do Islandii!
Co takiego ma w sobie to tęczowe nakrycie głowy? „Duszę”, ogromną radość i osobowość artystki, która wkłada dużo serca w każde oczko i ścieg.
A Katarzyna, jak to Katarzyna – szalona, kolorowa, zdolna i pomysłowa kobieta, od 30 lat wegetarianka, niezależna i bezkompromisowa, chodzi swoimi drogami i… ma wielkie serce, a w nim szczególne miejsce dla kurek, które ksawerowianka przygarnęła, wyleczyła i dała im dom.

A dlaczego kury?
– Bo nie koty – dodaje z uśmiechem. – Mam astmę i alergię na sierść, nie mogłam zaadoptować kota, a miałam na podwórku spory, niezagospodarowany teren idealny dla kur. No i co za różnica, pies, kot kogut czy krowa. Wszystkie czują tak samo i chcą być kochane.

Pierwsze kurki Katarzyna dostała na Dzień Dziecka, 9 lat temu.
– Lola, Doris, Stasia i Gloria. Słodziaki moje małe. Niestety, już nie żyją – dodaje z żalem. – Kury są zaprogramowane na krótkie życie, mają dorosnąć, żeby je zjeść i już.
Kury ksawerowianki nie muszą się jednak martwić o „takie sprawy”, nigdy nie skończą w rosole.
– Ja mogę spojrzeć im w oczy – zapewnia ich opiekunka. – Nie jem mięsa.
Teraz w kurniku mieszkają – Plamka, Puchatka, Petronelka, Peggy Sue, Zula, Aniela, Conchita I, Conchita II. Gromadzie przewodzi sporych rozmiarów kogut Edgar. Tak urocze stadko to jednak nie tylko frajda, ale również ogromne wyzwanie i odpowiedzialność. Kury też chorują, dość często potrzebują interwencji weterynarza i szczególnej opieki.
– Na szczęście mamy naszą panią doktor Izabelę Piórkowską, która je naprawia – mówi Katarzyna.
Do łódzkiej przychodni weterynaryjnej „Zwierzętarnia”, gdzie w ręce fachowców trafiają zwierzęta egzotyczne, futerkowe, gady, ptaki, ale także psy i koty Katarzyna, ku zdziwieniu pasażerów, jeździ ze swoimi pupilkami tramwajem i autobusem. Kura na kolanach to nadal niespotykana atrakcja w takich okolicznościach.
– Często słyszę wtedy kliknięcia aparatów telefonów – opowiada z uśmiechem.
Jedno z takich zdjęć ku zaskoczeniu ksawerowianki „wędrowało” po internecie zbierając liczne, w większości ciepłe, komentarze.
– Jeszcze nigdy nie widziałam tych zdjęć. A tu proszę! Jedzie Kura z kurką – dodaje z uśmiechem Katarzyna. – Dla mnie taka sytuacja jest naturalna. Ja po prostu nie rozumiem dlaczego, jak choruje pies, to się go leczy a kurki nie? One tak samo mają uczucia, czują ból i przyjemność, gdy zasypiają głaskane na kolanach.

Kury Katarzyny to często ptaki z bagażem przykrych doświadczeń.
Petrolneka sama „przyplątała” się na podwórko, Canhcitkę ll, Puchatkę i Balbinkę Katarzyna „ukradła” księdzu.
– Bo nie dbał o nie. A ja dbam – dodaje krótko.

Ksiądz prowadzi w Ksawerowie „Mini Zoo”, gdzie przetrzymuje zwierzęta w nie najlepszych warunkach. Są tam pawie, biały kangur, lama, króliki i…kury.

– Widziałam je już wcześniej i byłam w szoku, jak są zaniedbane! Osowiałe, łapki całe w strupach…- wspomina Katarzyna. – Poszłam do księdza i zaproponowałam mu pomoc. Ku mojemu zdziwieniu pozwolił, żebym razem z mamą przeleczyła kurki, którym mocno dokuczał świerzb. Te w najgorszej kondycji trafiły do mnie.
Gdy kury chorują troskliwa opiekunka zabiera je do domu. Jak to jest mieć kurkę w mieszkaniu?
– Fajnie, tylko, że wtedy wiadomo, że jest tu, bo jest chora. A to już nie fajnie – dodaje.

Kury, wbrew krążącej o nich opinii, nie są głupie. Przy bliższym poznaniu potrafią zaskoczyć, przybiec na dźwięk swojego imienia.
– Gdybym chciała nauczyć je kilku sztuczek, nie byłoby z tym najmniejszego problemu, tylko po co? – dodaje Katarzyna.
Kury mają również określoną hierarchię, miejsce na grzędzie nie jest dla żadnej przypadkowe. Mają też różne charaktery i odmienne upodobania kulinarne, jedne lubią twaróg, inne płatki owsiane, czy kaszę.
Nie mogło też być inaczej – Kura to również bohaterka firmowego loga artystki – jej znak rozpoznawczy. Głowna bohaterka metek przyszywanych do kolorowych czapek, które mają już swoją historię.
– Rzuciłam kiedyś do Piotra „Chypisa” Pachulskiego, lidera łódzkiej grypy rockowej Normalsi – „Stary zrobię ci czapkę. Tylko powiedz jaki kolor.” A on , że wszystkie… Pewnie myślał, że nie dam rady. A jednak, to była moja pierwsza tak kolorowa czapka i początek tęczowej serii – opowiada.
Katarzyna jest absolwentka szkoły artystycznej i przykładem na to, że nie potrzeba góry pieniędzy, żeby zawojować świat.
– To w szkole nauczyłam się bardzo ważnej rzeczy – opowiada nasza bohaterka. – Wzięłam sobie do serca słowa, że jak coś mi się podoba to nie muszę tego mieć za kupę kasy, po prostu mogę to zrobić sama.


Znajomi namówili Katarzynę, żeby założyła blog i stronę na Fb, żeby pochwaliła się tym co robi, pokazała tęczowe czapki, i nie tylko…
Katarzyna przywraca bowiem do dawnej świetności stare, niechciane meble, dodaje im blasku i nowego charakteru.
– Meble odnawiamy razem z mamą, latem w ogrodzie – dodaje artystka. – A przy wszystkich pracach technicznych pomaga nam tata.

Poczynania Katarzyny można śledzić na blogu kurawczapce.blogspot.com i stronie na Facebook’u.

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o