W miniony weekend trzy ekipy z naszego powiatu, które występują w okręgówce walczyły o kolejne ligowe punkty. Tak złych występów chyba nikt się nie spodziewał. 
LKS Rosanów – GKS Ksawerów 9:2 (4:0)

W poprzedniej kolejce podopieczni Jarosława Maćczaka pokonali u siebie 4:1 Sokoła II Aleksandrów Łódzki. Tym razem poprzeczka miała zostać podniesiona, bo przeciwnikiem był piąty w tabeli LKS Rosanów, ale takiego pogromu chyba nikt się nie spodziewał.

Gospodarze na prowadzenie wyszli już w 14. minucie spotkania, a 2:0 zrobiło się sześć minut później. Niestety, w 35. minucie spotkania sędzia wyrzucił jednego z graczy GKS-u i ci przez resztę spotkania musieli sobie radzić w osłabieniu. Natomiast LKS się nie zatrzymywał i zdobywał kolejne bramki, coraz bardziej pogrążając ksawerowian.

Po zmianie stron gola na 4:1 dla GKS-u szybko zdobył Tomasz Ostalczyk, ale rywale równie prędko odpowiedzieli i po chwili było 5:1. Ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 9:2 i podopieczni Jarosława Maćczaka na pewno będą chcieli szybko zapomnieć o tym występie.

GKS zajmuje aktualnie 9. miejsce w tabeli i już w najbliższy piątek o godzinie 18:00 podejmą oni u siebie lidera tabeli – ŁKS II Łódź.


ŁKS II Łódź – Włókniarz Pabianice 7:1 (1:0)

Ostatnia, pechowa porażka z LKS-em Rosanów na pewno podrażniła piłkarzy zielonych. Ich rywalem był jednak przewodzący w ligowej tabeli ŁKS II Łódź i od początku było jasne, że o jakąkolwiek zdobycz punktową będzie bardzo trudno.

Ku zaskoczeniu wzmocnionych kilkoma zawodnikami z I-ligi gospodarzy początkowo pabianiczanie radzili sobie bardzo dobrze. Sebastian Dresler oraz Grzegorz Gorący mieli nawet okazje, by wyprowadzić Włókniarza na prowadzenie. Przeciwnicy byli jednak bardziej konsekwentni i to oni strzelili bramkę na 1:0. Po kilku minutach mogło być 1:1, ale futbolówkę z linii bramkowej zdołał wybić jeden z zawodników łódzkiej drużyny. Ostatecznie, do przerwy utrzymał się rezultat 1:0 dla ŁKS-u, ale gra Włókniarza wyglądała naprawdę przyzwoicie i z taką postawą mógł on sprawić jeszcze nie lada niespodziankę.

Po zmianie stron wszystko się jednak posypało. W nieco ponad 12 minut drugiej odsłony spotkania przeciwnicy strzelili 3 gole i zrobiło się 4:0 dla ŁKS-u. Rywale zaczęli jednak lekceważyć pabianiczan, czego efektem była honorowa bramka dla zielonych zdobyta przez Wołynkiewicza. Później jednak na Włókniarza spadł kolejny cios. Sędzia postanowił bowiem pokazać Stokłosie drugą żółtą kartkę, odsyłając go tym samym do szatni. Pabianiczanie kończyli zatem spotkanie w dziesiątkę i ostatecznie przegrali aż 7:1.

W najbliższą sobotę zieloni będą mieli jednak znakomitą okazję do odegrania się. O godzinie 15:00 zmierzą się oni bowiem z przedostatnią w tabeli Bzurą Ozorków.

Włókniarz: Waszczuk, Acela, Mendak, Maślakiewicz, Stokłosa, Dobroszek, Mordzakowski, Gorący, Leonow, Oliński Dresler.

Na zmiany: Sobytkowski, Sęczek, Wołynkiewicz, Skowronek, Jarych.


PTC Pabianice – Stal Głowno 2:3 (0:3)

Fioletowi po ostatniej porażce z Sarnowem znów potrzebują punktów jak tlenu. Niestety, Stal jako pierwsza zdołała trafić do siatki. Pierwszy gol padł po składnej akcji gości, a do dwóch kolejnych przyczyniły się błędy defensywy pabianiczan. Do przerwy wynik na tablicy wynosił 0:3 i nikt chyba nie spodziewał się odwrócenia losów tego spotkania.

Ku zaskoczeniu i radości garstki zgromadzonych na trybunach fanów, PTC znakomicie rozpoczęło drugą odsłonę spotkania. Zaledwie dwie minuty potrzebował Piotr Szynka, aby zdobyć pierwszego gola dla swojej ekipy. Wykorzystał on podanie Wujaka, a później popędził na bramkę gości i strzałem w dalszy róg dokończył sprawę.

Nie minęła dłuższa chwila, a bramkarz Stali musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Tym razem w zamieszaniu po rzucie wolnym jeden z piłkarzy z Głowna skierował piłkę do własnej siatki. Czuć było, że przyjezdni przy stanie 2:3 stracili już swoją pewność i sprawa trzech punktów znów stała się otwarta.

Pabianiczanie postanowili to wykorzystać, przeprowadzając kolejne ataki. Niestety, mało w nich było precyzji i zawsze brakowało czegoś, aby wcisnąć piłkę do siatki. Najlepszą okazję do wyrównania miał Rafał Cukierski, który po dośrodkowaniu z prawej strony znalazł się z piłką metr od bramki. Kąt był rzeczywiście ostry, ale Cukier nie trafił czysto w piłkę i ta nie poleciała nawet w kierunku linii bramkowej.

Fioletowi próbowali wszystkiego, ale tego dnia było ich stać tylko na dwa gole i ostatecznie przegrali 2:3. Na ich nieszczęście bezpośredni rywale w walce o utrzymanie zanotowali lepsze rezultaty. Sokół II Aleksandrów wygrał bowiem swój mecz, a GLKS Sarnów/Dalików wywalczył remis z Widzewem II Łódź.

W następną sobotę o 11:00 PTC zmierzy się właśnie z Widzewem. Skoro jednak GLKS potrafił zanotować remis, to widać, że gospodarze nie są ekipą nie do ugryzienia. Zobaczymy czy pabianiczanie zmyją plamę po przegranym 0:5 jesiennym starciu.

PTC: Hajduk, Drewniak (46. Stachowski), Sikorski, Bączał, Dudziński, Kaźmierczak, Szynka, Cukierski, Bednarski, Boratyński (46. Gręda), Wujak.

REKLAMA

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o