Dziś w Hali Powiatowej Pabiks Forma u Dyby tracący 6 punktów do wicelidera (jeden zaległy mecz) podejmował AZS AWF Warszawa. Pabianiczanie wygrali po świetnej postawie naszego bramkarza Jakuba Biernata.

Pabiks Forma u Dyby – AZS AWF Warszawa 27:24 (15:12)

Mecz skutecznie rozpoczął Damian Skowroński, ale odpowiedź była błyskawiczna. Na prowadzenie Pabiks wyprowadził Dawid Bilichowski. Punkt dołożył Adrian Nowicki,  świetną akcję i rzut ze skrzydła Igora Sztajnerta dał prowadzenie. Było już 4:2. Niestety, ten sam zawodnik po chwili nie wykorzystał rzutu karnego.

W 6. minucie rozpoczęła się świetna obrona bramkarza Jakuba Biernata. Po szybkiej kontrze bramkę na 5:2 zdobył Skowroński.

W 8. minucie bramkarz przyjezdnych wyszedł w pole, a nieprzepisowe zagranie jednego z warszawiaków dało nam karnego. Było już 8:3.

Niestety, po 10 minutach gry kilka razy głupio traciliśmy piłkę i było już 8:5. Byłoby gorzej gdyby nie refleks naszego bramkarza. Biernat wybronił trzy sytuacje gości. Gorzej radzili sobie nasi zawodnicy w polu. W 14. minucie bramkarz pokazał kolejny raz, że dziś jest jego dzień. Dopiero w 15. minucie zdobywamy 9. bramkę. Po tym golu trener przyjezdnych wziął czas. Po rozmowie z trenerem zawodnicy ze stolicy wzięli się do odrabiania strat. W 19. minucie było już 10:8. Wtedy czas wziął trener Pabiksu. Na boisko weszli doświadczeni zwodnicy: Jakub Walocha i Konrad Witczak.

Sygnał do ataku po świetnej kontrze dał Hubert Mielczarek. 8 minut przed końcem pierwszej połowy było 11:8. Na boisko, po 11-miesięcznej przerwie wszedł Bartosz Gościłowicz. Na 12:8 rzucił Witczak, ale przyjezdni też odpowiedzieli punktem. W 26. minucie świetne przejęcie Gościłowicza zakończyło się bramką. Na tablicy było wtedy 13:9. Po koniec pierwszej połowy nastąpiła dekoncentracja w szeregach Pabiksu, m.in 100-procentowej sytuacji nie wykorzystał Walocha i po 30 minutach mieliśmy wynik 15:12.

Po przerwie od razu zaatakował AZS AWF. Po wznowieniu straciliśmy piłkę, ale z opałów znowu ratował Biernat. Przez kilka minut oglądaliśmy grę punkt za punkt. W 35. minucie było 17:15 i wtedy do ataku ruszył Pabiks i po chwili było już 19:15. Do 40. minuty trwała wymiana ciosów, bardziej udana dla przyjezdnych, i na tablicy mieliśmy wynik 20:18. Zaledwie 4 minuty później po udanych atakach Pabiksu było już 24:19. Drugiego karnego wykorzystał wchodzący z ławki Mariusz Kuśmierczyk.

W 49. minucie przy stanie 25:20 o czas poprosił trener Sebastian Rajchert. Wyraźnie chciał uspokoić grę naszej drużyny, aby utrzymać przewagę do końca spotkania. Niestety, zrobiło się bardziej nerwowo. W 51. minucie było już 26:23, a na bramkę wrócił zmieniony w 40. minucie Biernat. Dodatkowo w 52. minucie graliśmy w osłabieniu. Na szczęście warszawiacy nie trafili. Trafił za to Skowroński i było 27:23. Wydawało się, że mecz jest pod kontrolą. AZS AWF atakował i znowu pokazał się Biernat, który 3 minuty przed końcem obronił rzut skrzydłowego. Po tej obronie Pabiks miał szanse uspokoić grę, ale karnego nie wykorzystał Kuśmierczyk. Minutę i 15 sekund przed końcem Pabiks miał 3-punktową przewagę. Znowu czas wziął Rajchert. Po wznowieniu atakował AZS AWF, ale kolejny (chyba 10 raz) wybronił Biernat. Warszawiacy nie mieli już szans na wyrównanie. Mecz zakończył się wynikiem 27:24 i zbliża nas do czołówki tabeli.

W przyszłą sobotę Pabiks rozegra zaległy mecz z KS Szczypiorniak Dąbrową Białostocką. Start o godz. 18.30. 

Dodaj komentarz

1600
  Subskrybuj  
Powiadom o