Łukasz Stępień, utytułowany zawodnik street workout zmienił dyscyplinę sportu. Jesienią chce zadebiutować jako kulturysta. 

Łukasz ze sportem związany jest od młodzieńczych lat. Była fascynacja parkourem, później akrobatyką i street workout, czyli treningiem ulicznym mocno powiązanym z kalisteniką.

– Moją inspiracją był Hannibal For King. Uczyłem się z jego filmików wrzucanych na You Tube – wspomina Łukasz. – Początki były trudne. Progres szedł wolno tym bardziej, że nie miałem predyspozycji do tej dyscypliny. Jestem wysoki i sporo ważyłem jak na ten sport. Mam 186 cm wzrostu. Zawodnicy odnoszący sukcesy mierzą 160 cm i są lżejsi średnio o 10-15 kg. Było to jednak dla mnie motywacją.

O Łukaszu i jego kolegach z sw pisaliśmy pierwszy raz w maju 2014 roku

Młody sportowiec nie poddawał się. Trenował na prowizorycznych drążkach nawet przy 20-stopniowym mrozie. Po dwóch latach mozolnych ćwiczeń wystartował w pierwszych zawodach i otarł się o podium. Niestety, 3 miesiące później Łukasz trafił na stół operacyjny.

–  Przygotowując się w Warszawie do eliminacji mistrzostw świata w Moskwie spadłem z drążka uderzając o inny. Eksplodowała mi dwunastnica. Niewiele brakowało, żebym odszedł z tego świata. Spędziłem 2 miesiące w szpitalu i straciłem 15 kilogramów. Lekarz z Pabianic przyznał, że gdyby stało to mi się tutaj, nie przeżyłbym – opowiada sportowiec. – Dostałem zakaz treningów na okres najbliższych kilku lat. Jednak dwa miesiące po opuszczeniu szpitala wróciłem na drążki. Zaledwie rok później zająłem pierwsze miejsce na zawodach odbywających się w Łodzi, konkurując z najlepszymi zawodnikami w mojej kategorii wagowej w Polsce.

Pojawiły się pierwsze sukcesy krajowe i międzynarodowe. Łukasz został m.in. najwszechstronniejszym zawodnikiem street workout w kategorii +75kg w Polsce. Jednak pół roku temu podjął decyzję o startach w zawodach kulturystycznych. Szybko przyszedł pierwszy progres ze względu na wypracowaną bazę mięśniową.

Jakie są cele naszego sportowca? Łukasz nie kryje, że marzy o najbardziej prestiżowych zawodach, czyli Mr. Olympia.

– Na razie skupiam się na październikowym Pucharze Polski w kulturystyce klasycznej w kategorii wzrostowej +185 cm, przy której moja maksymalna waga może wynosić 94 kg w czystym mięśniu – zapowiada Łukasz.

22-latek musiał diametralnie zmienić tryb życia, który podporządkowany został diecie i treningom. W street workout żelazna dyscyplina nie była tak ważna.
– Wolne mam jedynie w niedzielę. Tydzień opiera się na pracy do godz. 16.00. Później dwie godziny ciężkich ćwiczeń na siłowni. Po powrocie do domu muszę przygotować posiłki na następny dzień. Nie chodzę głodny tak jak wydaje się niektórym ludziom. Wręcz przeciwnie – opowiada początkujący kulturysta.

Dzienna porcja jedzenia Łukasza to aż 5 tysięcy kalorii. Każdy posiłek składa się z mięsa, ryżu, warzyw i oliwy. To jest około 5-6 obfitych posiłków dziennie. Nie ma miejsca na słodycze, chyba że brać pod uwagę shake białkowy. Zakazany jest alkohol, nie wspominając nawet o całonocnych imprezach.

– Taki styl życia wykańcza. Sport to zdrowie, ale tylko rekreacyjnie. Zawodowstwo wiąże się z utratą zdrowia. Kontuzje, osłabienie organizmu, niechęć do podejmowania wysiłku to typowe objawy. Kiedy przychodzi dzień wolny inni idą na piwo, ale ja niestety siedzę w domu, bo zwyczajnie mi się nie chce. Gdyby nie wsparcie dziewczyny i rodziny dawno bym zrezygnował. Wiem, że ciężko jej wytrzymać kiedy siedzimy w domu, a inni imprezują – opisuje pabianiczanin.

Łukasz Stępień uruchomił swój kanał na You Tube, gdzie pokazuje jak budować mięśnie. Udziela też odpłatnych porad treningowych oraz dietetycznych. Tutaj można śledzić postępy adepta kulturystyki. 

 

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Sport to nie zabawa"

Powiadom o
1600
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany

jako znawca powiem że takie barki to sie tnom tylko po sterydach. wiec żaden z niego sportowiec…..

wpDiscuz